Dizajn w KATO – projektowanie i dane

Nieco niespodziewanie dostałem zaproszenie na dyskusję w ramach Design w Kato. Cykl ten jest prowadzony przez Natalię Pietruszewską-Golbę, Paulinę Urbańską, Tomka Bierkowskiego oraz KATO bar. Formuła spotkania zakłada udział gości, którzy w zależności od upodobań oraz tematu z jakim im się przyjdzie zmagać, ku zaciekawieniu publiczności zgadzają się ze sobą lub wręcz przeciwnie, każdy z osobna obstaje przy swoim – klasyczna dyskusja, można by powiedzieć. Mam nadzieję, że już spotkaliście się z tą inicjatywą, a jeśli nie to koniecznie się zapoznajcie, śledźcie zapowiedzi i wpadajcie posłuchać, albo jeszcze lepiej podyskutować.

Poza mną w dyskusji, oprócz już wcześniej wspomnianych moderatorów, udział wzięli dwaj niezwykle nobliwi goście, tj. Łukasz Trembaczowski (socjolog, koordynator projektów badawczych) oraz Marcel Benčík (projektant, wykładowca ASP w Bratysławie). Edycja na którą nas zaproszono skupiła się na szeroko pojętej wizualizacji danych. Zakres tematyczny jednak został określony na tyle ogólnie, że sama dyskusja potoczyła się stosunkowo swobodnie i ostatecznie zaczęliśmy drążyć to, jak nauka ma się do projektowania i vice versa. Nota bene przed kilkoma laty był to motyw przewodni dwóch konferencji katowickiej ASP tj. Agrafy, a także równie udanego Fest Design 2016, tematyka więc na czasie i  wydaje się interesować nie tylko mnie. Oczywiście nie byłbym sobą gdybym podczas debaty nie przytoczył kwestii, o których pisałem w Comic Science. Przykładem może być tutaj historia prezentacji CERN wykorzystanej podczas ogłaszania odkrycia bozonu Higgsa. Bardzo interesujące było zderzyć się z opinią Łukasza na ten temat, aby następnie przegadać kwestie kwestie finansowania, świadomości projektowej, wiarygodności badań, jak również wzajemnych chęci i niechęci oraz ról jakie pełnią we wzajemnych relacjach naukowcy i projektanci. Wszystko bardzo i niezwykle ciekawe – dzięki za zaproszenie!

Zobacz również

5. Międzynarodowa Konferencja Projektowa AGRAFA: Attitudes — postawy kontrowersyjne

No i właśnie Agrafa. Agrafa to wydarzenie w skład którego wchodzą konferencja, konkurs projektów studenckich oraz warsztaty, organizowane przez katowicką ASP. Całość jest poświęcona przede wszystkim projektowaniu graficznemu, acz tematyka z roku na rok, coraz częściej i śmielej wybiega w nieco szersze przestrzenie projektowania doświadczeń użytkownika, czy też usług, poruszając niewizualne aspekty projektowania. Co się tyczy mnie, jako konferencyjny słuchacz na Agrafie pojawiam się od 2012 roku – praktykę tę zresztą mogę wszystkim szczerze polecić. W tym roku była to już piąta edycja, tym razem pod hasłem Attitudes tj. postawy projektantów jakie przyjmują wobec codziennych wyzwań. Organizatorzy konferencji odwołując się do słów Andrzeja Pawłowskiego pytają wprost, czy postawa projektanta ma znaczenie, a jeśli tak, jaki ma wpływ na jego profesję.

„Projektowanie jest postawą projektanta wobec środowiska społecznego i środowiska materialnego. Jednym z jego podstawowych celów jest uczynienie życia szczęśliwym. Jest więc również organizowaniem uczuć, a w każdym wypadku wpływaniem na uczucia” Andrzej Pawłowski, Człowiek – środowisko, Inicjacje, Kraków, 1969

Może dlatego, że z wiekiem robię się nieco wygodny, choć cała konferencja była warta wysłuchania, pozwolę sobie opowiedzieć więcej jedynie o trzecim, ostatnim panelu, który wzbudził chyba najwięcej emocji. Pierwszą prelegentką była tu Karin Langeweld, której prezentacja okazała się być czymś w rodzaju – uderz w stół, a nożyce się odezwą. Ale o tym za chwilę. Karin zaprezentowała swoje portfolio, i choć wiele jej projektów było interaktywnych (jak na przykład interaktywne plakaty, które reagowały na przechodniów) i dobrze się je oglądało, to nie poruszały szczególnie ważnych tematów, a większość z tego co zostało zaprezentowane i powiedziane, można podglądnąć na behance.

Kolejnym prelegentem po Karin był Marek Piekarski – ten gość rozwalił całą konferencję! W pozytywnym tego słowa znaczeniu oczywiście. Z tego co mi wiadomo na co dzień anarchista, współwłaściciel księgarni Zemsta, grafik, na konferencji reprezentował Kolektyw Rozbrat czyli grupę anarchistyczną (?) działającą w Poznaniu. Zaczął bardzo skromnie, omawiając działania, kontekst i całą dyskusję jaką prowadzi grupa m.in. z władzami Poznania za pomocą różnego rodzaju prowokacji, w które jest zaangażowane projektowanie (plakaty, wlepki, itp.). Ciekawe wydało mi się, że niekomercyjne wykorzystywanie identyfikacji miasta na plakatach komentujących poczynania lub stwierdzenia miejskich dysydentów, zostało zgłoszone do prokuratury jako nielegalne wykorzystanie własności intelektualnej. Przeszło mi wtedy przez myśl, że być może jest to jeden z powodów, dla których herby nie są zbyt chętnie stosowane przez władze miast. W każdym razie Marek okazał się być absolutnie przebojowym i faktycznie jego prezentacja, z czasem zaczęła przypominać wiecową przemowę z rozrzucaniem propagandowych ulotek włącznie. Taki też miała wpływ na całą widownię – co jakiś czas tylko poszerzając uśmiechy i niedowierzanie. W pewnym momencie szturchnąłem Waldka – Waldek, tej prezentacji nie będzie na youtube! Wystąpienie zakończyło się stwierdzeniem, że czasem warto zrobić sobie przerwę w projektowaniu butelek cocacoli i zaangażować się w coś społecznego, co sprawi, że nasze sąsiedztwo będzie lepsze.

Autorami ostatniej prezentacji byli VeraRuedi Baur. Tutaj właściwie tak jak można było się spodziewać, pokazali garść dojrzałych projektów. Nie można było też nie zauważyć ich nakręcenia wystąpieniem Marka, czemu Ruedi dał wyraz już wcześniej, klaszcząc samotnie. Również Baur podkreślili wagę zaangażowanego projektowania, nawiązując do swojej publikacji z infografikami traktującej o trudnych tematach dotyczących ludzkości, czym jak stwierdzili, mogli nadepnąć na interesy kilku swoich potencjalnych klientów. Co się jednak tyczy mojego odbioru ich prezentacji, spodziewałem się czegoś więcej. Może mając po prostu w pamięci wystąpienie Oliviero Toscani’ego kończące Think (in) Visual Communication spodziewałem czegoś podobnego, a może najzwyczajniej wykład Marka trudno było przebyć pod względem ogólnej ekspresji, nieco bardziej stonowanym osobom.

Po części wykładowej każdego modułu miała miejsce dyskusja, i tu wrócę do nieszczęścia jakie miała Karin. Otóż jak widzicie trafiła do bardzo charakternego panelu, który mocno pobudził wszystkich do nieco wywrotowego myślenia. W pewnym momencie z widowni padło pytanie a propos projektu prezentowanego przez Karin. Był to projekt systemu informacji dla wystawy na której prezentowano narzędzia średniowiecznych tortur. Otóż zwiedzający wystawę dostawali latarkę UV po poświeceniu którą, na pozornie pozbawiony jakichkolwiek dekoracji, czy opisów pomieszczenie pojawiały się komiksowe ilustracje (trochę w stylu kreskówki Scooby Doo), objaśniające czemu służył dany przyrząd. Słuchacz z widowni zapytał więc, czy to w porządku, aby traktować skądinąd tak poważny temat w sposób humorystyczny. Karin odpowiedziała podtrzymując słuszność takiego podejścia, na co nieusatysfakcjonowany rozmówca dopytał, czy dla muzeum w obozie koncentracyjnym również wykorzystałaby tego typu stylistykę. Karin tym razem zaoponowała, że nie, że w tym wypadku faktycznie nie wypada, na co padł argument, że przecież ofiary to ofiary… no i kiedy oni tak sobie od zdania do zdania, nagle wybuchnęli państwo Baur – że według nich to skandal, że wystawa została zaprojektowania w ten sposób i oni sobie nie wyobrażają, aby ich dzieci miałyby oglądać coś takiego! Zapadła cisza, prowadzący panel prawie umarł na scenie, po czym gorączkowo zaczął kończyć dyskusję… czy słusznie? Nie wiem, choć mam wrażenie, że podobnie jak artykuły naukowe tak i projekty powinny być poddawane merytorycznej recenzji – w szczególności jeśli stanowią obiekt prezentacji na konferencji tego typu. Czy powinna to być krytyka publiczna, czy raczej obustronnie ślepa recenzja? Z pewnością, ta druga wykluczyłaby niezręczne sytuacje już w obrębie późniejszej publicznej dyskusji. Tym niemniej uważam, że projektowanie zasługuje na poważniejszą dyskusję niż tylko klikanie lajków na behance. Jakby na to nie spojrzeć wydaje się, że tytułowej analizie postaw stało się zadość.

Jeśli chodzi o samą konferencję chyba najlepszą recenzją powinien być fakt, że już nie mogę się doczekać kolejnej jej edycji. Do zobaczenia więc następnym razem, oby jak najszybciej!

Zobacz więcej


Ilustracja tytułowa © Międzynarodowa Konferencja Projektowa Agrafa (system identyfikacji wizualnej: Paulina Urbańska we współpracy ze studentami, liternictwo Paulina Duźniak)

World Usability Day 2016 – Kraków

Drugi raz z rzędu – więc wygląda na to że nie przypadkowo – znalazłem się krakowskim WUD. Tym razem niestety, w przeciwieństwie do ubiegłego – a i mam nadzieję, że w przeciwieństwie do przyszłego – roku nie wziąłem udziału w warsztatach. Co się jednak tyczy części wykładowej chciałbym wspomnieć dwie bardzo dobre prezentacje, które łączyło krytyczne, acz konstruktywne myślenie oraz wątpliwości wobec fetyszyzowanej wszem i wobec innowacji, która – jak mówcy zauważyli – często bywa celem samym w sobie.

Autorem pierwszej pierwszej z wspomnianych prezentacji był Jacek Gądecki – socjolog i antropolog społeczno-kulturowy zainteresowany badaniem tego, co w uogólnieniu można nazwać pracą zdalną z domu oraz jej wpływem na przestrzeń domu oraz zachowanie domowników. Na tym się jednak nie skończyło, istotnym problemem jaki został również poruszony było zagęszczanie przestrzeni biurowej, co często jest argumentowane swego rodzaju wytrychem, w postaci teorii na temat intensyfikacji gęstości społecznej i jej rzekomego, pozytywnego wpływu na powstawanie innowacji – podczas, gdy tak naprawdę chodzi o redukcję kosztów i mówiąc bez ogródek, upychanie większej liczby pracowników na mniejszej przestrzeni. Autor opowiadał o obszarze styku antropologii i dizajnu jako styku przeszłości i przyszłości. Prezentacja wyważona, problemowa w lekkim akademickim tonie – super. Ogromnie żałuję, że autor nie zgodził się na nagranie prelekcji i nie mogę wam jej podlinkować – wysłuchanie jej było niewątpliwym plusm bycia na konferencji osobiście. Mam jednak nadzieję, że będzie jeszcze niejedna okazja posłuchać Jacka, więc jeśli wam się takowa nadarzy zdecydowanie skorzystajcie!

Drugą ważną prezentacją była prezentacja Marcina Malickiego – ta jest dostępna w postaci nagrania więc nie będę się rozpisywał, tylko polecę każdemu obejrzeć samodzielnie i obowiązkowo. Marcin rozpoczął od obalenia kilku – jak to określił – farjerskich przekonań na temat projektowania, sprawnie przeszedł przez projektowe, objawione git-prawdy, aby ostatecznie skupić się na roli podejmowania decyzji i brania za nie odpowiedzialności.

„Nie chodzi o to żeby mnożyć wątpliwości, zastanawiać się czy to ja, czy ja się nadaję i tak dalej. Tylko po prostu jest wojna – i my albo oni. Na koniec liczy się ten kto się zdecyduje, ten kto chce to zrobić, a nie ten kto jest najlepszy” — Marcin Malicki – cytat nieco wyrwany z kontekstu.

Świetna prezentacja, przekąsem i humorem przywołująca na myśl „Jak przestałem kochać design” Wichy – i kto wie może nawet nie przypadkowo. Całość poparta historiami z projektowego podwórka Marcina, m.in. z okresu pracy w Centralnym Ośrodku Informatyki i pracą nad projektem dowodu osobistego oraz formularzy dla urzędów.

I jeszcze komentarz „do”, a może raczej „po” prezentacji Estimote. W pewnym sensie ma problem z tego typu prezentacjami i nie chodzi tu nawet o niefortunne porównanie użytkownika do białka, ani też konkretnie o Estimote – któremu bądź co bądź gorąco kibicuję. Oczywiście poruszono kilka ciekawych tematów, jednak wszystko wydało się zamykać w obrębie promocji produktu. Szkoda, bo beakony są niezwykle ciekawym rozwiązaniem i to nawet nie tyle technicznym, co reprezentującym problematykę związaną z gromadzeniem wrażliwych danych, czy też szeroko pojętym smart city, będąc wręcz idealnym pretekstem do dyskusji na ten temat. Na konferencji projektowej, bardzo wskazane jest skupić się na krytycznym i problemowym podejściu do obszaru, czy rozwiązania za którym się stoi. Również w przypadku sponsorów, takie podejście wydaje się być bardziej autentycznym i szczerym, a co za tym idzie o lepszym odbiorze.

Na koniec uśmiech do organizatorów — dobra robota! :)

Zobacz więcej

Ilustracja tytułowa © WUD Kraków

TYPO Berlin: Beyond design — moja selekcja

W maju wziąłem udział TYPO Berlin — beyound design. Nie rozpisywałem się wcześniej na tenże temat na blogu, gdyż w pierwszej kolejności miał zostać popełniony tekst do 2+3D1. Skoro jednak publikację mamy za sobą, myślę, że to dobry czas, żeby i tutaj coś napomknąć. Warto zaznaczyć, że „Subiektywne opinie, obiektywne metody”1 nie jest streszczeniem przytoczonych przeze mnie prezentacji, a raczej skupieniem się na ich części wspólnej, która to jak mi się wydało, aż się prosiła o komentarz. Dlatego też, naprawdę polecam te trzy najlepsze wystąpienia skonsumować w całości – są naprawdę ciekawe i wartościowe. Na koniec wspomnę również w dwóch słowach o tych słabszych wystąpieniach.

Catherine Dixon: To hell with mediocrity – adventure beckons!

If you are not thinking as a designer, I don’t know what you are doing” Catherine Dixon

Catherine poruszyła wiele ciekawych kwestii, począwszy od roli projektanta, jego edukacji i warsztatu, zwracając przy tym uwagę na nierozerwalny związek i konieczność zachowania równowagi pomiędzy warsztatem koncepcyjnym, a tym twardym związanym z projektowaniem jako rzemiosłem.

TYPO Talks Video | TT Blog

Nadine Chahine: Designing for Split Second Clarity

Nadine rozpoczęła od podstaw teoretycznych związanych z psychofizjologią widzenia oraz tego w jaki sposób czytamy, aby ostatecznie przejść do omawiania swoich badań nad czytelnością krojów. W trakcie swojej prezentacji przedstawia niuanse oraz problematykę stosowanych przez swój zespół metodyk, a także ciekawe wyniki tychże badań.

TYPO Talks Video | Designing for Split-Second Clarity — prezentacja (slajdy) | TT Blog

Maxwell Roberts: Round in circles and back again – simplicity coherence and the need for evidence based design

We need to backup design by evidences, we need evidence based design – Maxwell Roberts

Choć wydawała się niepozorną, prezentacja Maxwella była według mnie najlepszą na konferencji. Autor opowiedział o niuansach projektowania map schematycznych oraz o związanymi z tym swoimi badaniami. Podczas prezentacji podniesiono wiele kwestii związanych z u użytecznością map schematycznych oraz przytoczono kilka ciekawostek, jak choćby to, że to londyńska mapa Becka nie była pierwszą miejską mapą schematyczną – Berlin miał taką dwa lata wcześniej!

TYPO Talks Video | TT Blog | Tube Map Central — strona Maxwella Robertsa

Trochę słabości

Na konferencji trafiły się też słabsze prezentacje, a również i takie, o których w pewnym sensie można powiedzieć, że rozczarowywały – co ciekawe, często na największej sali Hall. Można tu przytoczyć pewną – której autora ostatecznie postanowiłem nie wymieniać. Prezentacja choć trochę pompatycznie, rozpoczęła się całkiem zachęcająco. Twarde wypunktowanie zasad dobrego designu, autor wygrzmiał o potrzebie odpowiedzialności i moralności, a także szczerości w projektowaniu – negatywnym przykładem miały być systemy informacji przestrzennej na lotniskach, które według prelegenta, bardziej oprowadzają po sklepach, niż kierują podróżnych do bramek. W pewnym momencie jednak prezentację jakby ręką uciął, a przed największą widownią na konferencji mówca rozpoczął reklamę swojego stoiska oraz butiku, w których to, można było nabyć gadżety z literami. Tu oto posypała się seria slajdów i filmów prezentujących szeroki asortyment kubków, talerzy i poszewek na poduszki. Artefakty te, jak twierdził, miały być powodem do dyskusji na temat problemów typografii. Przez moją głowę przemknęło chłodne – ale bulszit. Można było odnieść wrażenie, że z widowni padły oklaski, tylko czy w tym całym moralizowaniu, król nie okazał się być nagi?

Zobacz również


  1. Sebastian Sikora, Subiektywne opinie, obiektywne metody, 2+3D nr. 60 III/2016 str. 74 

Think (in) Visual Communication

Nieco ponad półtora roku po konferencji odnalazłem nieukończoną notkę z Think in Visual Communication. Cóż, nieukończoną już chyba pozostanie – no chyba, że ktoś mi pomoże – ponieważ notatki z pierwszego dnia najzwyczajniej w świecie acz nieco bezczelnie się nie uchowały. Niemniej i tak miło wrócić pamięcią choćby tylko do dnia drugiego tejże.

Drugi dzień konferencji zaczął się niepozornie. Niels Nielsen opowiedział o wykorzystaniu dźwięku w typografii. Problem w tym, że w zasadzie skomponował kilka dżingli do kilku krojów pisma… Czy były trafionymi propozycjami? Może tak, ale to było raczej działanie artystyczne i bardzo subiektywne, a nie jak można było się spodziewać projektowe. Następnie pokazał, że co prawda za dajmy na to zmianą światła międzyliterowego może iść zmiana dźwięku i to już było interaktywne, ale raczej mało było w tym wszystkim komunikacji wizualnej.

W wystąpieniu Hilary Kenna opowiedziała o swoim projekcie wyszukiwarki treści dla bibliotek. Bardzo ciekawa prezentacja. Powiedzmy, że nic dodać nic ująć. Bardzo na temat, ciekawie i bez zbędnych ozdobników. Tak właśnie powinny wyglądać prezentacje na konferencjach – projekt został problemowo omówiony. Sam projekt z resztą wydaje się być naprawdę ciekawym.

Następny był Walter Bohatsch. Niestety w kajeciku zanotowałem, żeby oglądnąć jego wykład jeszcze raz, bo zacząłem intensywnie o czymś myśleć i nie mogłem się skupić. W skrócie opowiadał o procesie projektowania, ale w mniej praktycznym ujęciu. Można powiedzieć, że taka filozofia dizajnu. Niestety do tej pory nie doszukałem się nagrań z konferencji.

Anne Odling wskazała na problem niskiej jakości projektowania w nauce. Jeśli o mnie chodzi, to z satysfakcją przytaknąłem, bo sam już jakiś czas temu popełniłem wpis na blogu traktujący o tym problemie.

Charis Tsevis w tytule swojej prezentacji miał design thinking, na co się wszyscy nastawili, tymczasem pokazał serię reklamowych ilustracji, czy raczej kolarzy swojego autorstwa, które z design thinking nie miały nic wspólnego.

Na końcu był Oliviero Toscani, który okazał się być idealnym zakończeniem dla konferencji. Miał naprawdę baaardzo mocną prezentację, która chyba najbardziej ze wszystkich zapadła mi w pamięć. Na początku stwierdził – choć to była najprawdopodobniej bajera – że napisał przemowę, ale że jest nudna, więc opowie nam coś o swoim życiu i dorobku. 50 lat światowej kariery to jest w końcu coś. Trochę się bałem kiedy zaczynał, że będzie to pokaz slajdów bez treści, z kilkoma fajnymi zdjęciami. Kiedy jednak przeszedł do rzeczy, całość przybrała charakter grzmiącego kazania – wręcz kościelnego, co poniektórych w tym i mnie przyprawiło o uśmiech – z chwilami, w których napięcie się kumulowało i momentami ciszy. Mówił słusznie i namawiał do odwagi – czego z resztą ostatnio (wtedy) mi było potrzeba. Przyjemnie było słuchać z jaką lekkością mówi: — tutaj mój kumpel Andy (Warhol), tutaj okładka Vogue (jedna, druga, trzecia…), tu okładka Elle (jedna, druga, trzecia…), a tu, w Vogue robiłem szesnastoletnią – nie pamiętam dokładnie dajmy na to – Cindy, a tu Angelina, a tu zaprojektowałem logo dla Esprit, a tu kampania dla United Colors of Benetton…

Tu też mam największy zgryz z całej konferencji. Nie orientuję się dokładnie w działaniach United Colors of Benetton, być może robią bardzo dużo na rzecz akcji humanitarnych, ale tak się zastanawiam, mając przed oczyma zdjęcie z kością [il. powyżej] na ile moralne jest wykorzystywanie retoryki — kupując jesteś przeciwko wojnie, popierasz tolerancję — do promocji sprzedaży odzieży. Oczywiście doceniam, że Toscani z własnej inicjatywy przemyca trudne treści dające mocno do myślenia w postaci reklam, z dwojga złego, to chyba mniejsze zło niż to co prezentuje American Apparel, ale mam z tym jakiś problem – w zasadzie cieszę się, że mam z tym problem.

Ostatecznie wszyscy wyszli fajnie nakręceni, a konferencję uważam za bardzo udaną.

Po konferencji poszedłem do Zachęty na „Postęp i higienę”. Trochę mnie ta wystawa przygasiła, na szczęście tylko trochę, a dała dodatkowo do myślenia w kontekście konferencji.

Zobacz również

Ilustracja tytułowa © Think in Visual Communication — Hanna Grabowska, Hanna Stano

Śląska Rzecz dla wystawy Apetyt na radykalną zmianę. Katowice 1865–2015

Choć na facebooku publikowałem już stosowne posty, to warto nie tylko w gwoli formalności wspomnieć, że wystawa Apetyt na radykalną zmianę. Katowice 1865–2015 – przy której projektowaniu miałem przyjemność współpracować – zdobyła pierwsze miejsce w 11-tej edycji konkursu Śląska Rzecz, w kategorii grafika użytkowa. Wyróżnienie jest niezwykle nobliwe toteż raz jeszcze wypada pogratulować i przybić piątkę wszystkim laureatom oraz współwyróżnionym – gratuluję!
Przy tej okazji raz jeszcze polecę zajrzeć za i przed kulisy Apetytu, gdyż jest to projekt, który wyjątkowo dobrze i chętnie wspominam.

Za kulisami

Przed kulisami

Warto wspomnieć również, że do końca sierpnia w Muzeum Śląskim można zobaczyć wystawę poświęconą tegorocznym laureatom Śląskiej Rzeczy.

Oto i autorzy apetycznego sukcesu

Kuratorzy: Karol Piekarski, Paweł Jaworski; Autorzy wystawy: Bartłomiej Krzemiński, Paulina Urbańska, Waldemar Węgrzyn, Zofia Oslislo, Tomasz Bierkowski, Steffen Fiedler, Justyna Kucharczyk, Stephan Thiel, Sebastian Sikora, Sylwia Widzisz-Pronobis, Katarzyna Wolny; Grupa robocza MapLab: Joanna Mękal, Klaudia Mańka, Agata Janko, Agnieszka Majorek, Daniel Dymek, Krzysztof Gargula, Paweł Marynowski; Projekt graficzny: Zofia Oslislo, Paulina Urbańska, Waldemar Węgrzyn, Sebastian Sikora (współpraca); Animacje: Jan Dybała; Produkcja mapy interaktywnej: Stephan Thiel; Tłumaczenia: Rafał Drewniak; Produkcja: Mariusz Prześlica, Marcin Sroka, Eni Hadyna, Sylwia Tomanek-Alagierska; Uczestnicy warsztatów: Anna Bil, Bartosz Chuderski, Agnieszka Małecka, Ewa Pędzińska, Idalia Smyczyńska, Hanna Stano, Marcin Wysocki, Robert Zając; Konsultacje merytoryczne: Adam Frużyński, Joanna Popanda, Joanna Tofilska, Silesian Centre for Cultural Heritage; Dokumentacja fotograficzna: Bartek Barczyk, Krzysztof Szewczyk; Partnerzy: Muzeum Historii Katowic, Archiwum Państwowe w Katowicach, Śląskie Centrum Dziedzictwa Kulturowego, Archiwum Urzędu Miasta; Specjalne podziękowania: Christopher Burke, Irma Kozina, Robert Krzysztofik

Akceleracjonizm – postkapitalistyczne kołacze bez pracy?

Radical Future and Accelerationism 2016 to zorganizowana przez Uniwersytet Jagieloński konferencja, na której pojawiłem się trochę z ciekawości. Z ciekawości, ponieważ jej tematyka była, dla mnie czymś zupełnie nowym, niemniej jako fan podejścia spekulatywnego szybko dałem się zaciekawić. Koncentrowała się bowiem na eksplorowaniu radykalnych wizji przyszłości, a w szczególności na akceleracjonizmie tj. na socjo-politycznej teorii zakładającej, że obecna forma kapitalizmu, w kontekście współczesnej techniki, wyczerpała już swój potencjał i należy doprowadzić do jej redefinicji. Nie są to puste zarzuty, a tę diagnozę wydaje się potwierdzać choćby Thomas Piketty swoimi badaniami, których wnioski opisał w „Kapitałe XXI wieku”.

Na czym jednak taka redefinicja miałaby polegać? Przede wszystkim należy zaznaczyć, że akceleracjonizm nie zakłada odrzucenia czy negacji obecnego systemu, chodzi raczej o budowanie przyszłości, w oparciu o największe osiągnięciach kapitalizmu. Niezwykle istotnym założeniem jest uwolnienie się od pracy jako przymusu, tj. jedynej drogi zapewniającej ludziom podstawowy byt. Zmiana taka zaczyna być możliwa — a jednocześnie wymuszana – właśnie dzięki rozwojowi technicznemu i technologiom automatyzacji. Tym samym, technika miałaby służyć ludziom, a nie maksymalizacji zysków. Nie chodzi tylko zmiany w obrębie funkcjonowania gospodarki, ale również i społeczeństwa, w świadomości którego praca nie definiowałaby już ludzkiej wartości oraz tożsamości. Przyznam się, że dopiero teraz zauważyłem, że zadając pytanie „kim jesteś?” pytana osoba prawie na pewno odpowie jaką pracę wykonuje, i to nawet, w przypadku kiedy jej nie lubi, a w zanadrzu ma ciekawą pasję. Daje do myślenia?

Zobacz koniecznie

Zobacz również

Ilustracja tytułowa © Radical Future and Accelerationism 2016.

Smart City vs Smart Citizen — czyli co tam na okolicznym froncie

Nieco hurtem pozwolę sobie wspomnieć o tym, co słychać — a warto wspomnieć o przynajmniej dwóch konferencjach oraz dwóch grupach roboczych.

Art+bits

Na Art+bits jestem co roku i muszę przyznać, że tegoroczny festiwal był wyjątkowo mocny! Organizatorzy postawili sobie poprzeczkę naprawdę wysoko – i chapeau bas za to. W Art+bits bardzo cenię refleksyjne podejście do technologicznego hura-optymizmu, zorientowanie w kierunku dizajnu krytycznego, i nie mam na myśli jedynie panelu na temat dizajnu spekulatywnego, ale całościową wymowę konferencji. Oczywiście praktycznego podejścia również nie zabrakło, niemniej towarzyszyło mu bardziej odpowiedzialne niż tylko czysto praktyczno-beztroskie spojrzenie na to, w jakim kierunku zmierza projektowanie naszej codziennej rzeczywistości. Takie podejście wydaje się niezwykle cenne – choćby dlatego, że prowadzi do mniej oczywistych i bardziej przemyślanych – żeby nie powiedzieć lepszych – rozwiązań. Z tego też względu Art+bits kupiło mnie bez dwóch zdań i niecierpliwie czekam na kolejną edycję.

W streszczenia nie będę się zapędzał, bo wszystko co miało zostać już jest napisane i to w dodatku w wyśmienitej formie. Poniżej zamieściłem zestaw linków do artykułów i recenzji konferencji — zachęcam przynajmniej rzucić okiem na każdy z nich.

Zobacz relacje z Art+bits:

World Usability Day Kraków

Na WUD w Krakowie oprócz konferencji brałem również udział w dwóch warsztatach lub raczej – jak to nazywam – sprintach projektowych:

Podczas pierwszego projektowaliśmy aplikację pomagającą poruszać się między terminalami na lotnisku. Jako ciekawostkę wspomnę, że projekty praktycznie wszystkich grup powstały w oparciu o beacony — niby nic w tym dziwnego, a wręcz jest to w pewnym sensie oczywiste… czy może nawet modne… no właśnie — jak dla mnie zabrakło nieco krytycznego podejścia do tej technologii, a za najfajniejsze zaprezentowane rozwiązania uważam te, które wykorzystywały już istniejącą infrastrukturę, nie wymagając wyposażenia wszystkich lotnisk na świecie, w sieć niekompatybilnych z większością telefonów beaconów – choć prawdopodobnie jest to przyszłościowe rozwiązanie.

W ramach drugiego warsztatu, wraz z przedstawicielką Muzeum Narodowego w Krakowie, mając za cel promocję MN zaprojektowaliśmy „demokratyczne” miejsce spotkań i coworkingu, w niezagospodarowanej przestrzeni krakowskiego gmachu głównego — wdrożenie tego rozwiązania, to byłoby naprawdę coś!

Ze względu na warsztaty nie byłem na pierwszych prezentacjach, ale z późniejszych warto wspomnieć o Warsztacie Innowacji Społecznej, który poruszył ciekawą kwestię wpływu produktu na relacje społeczne; Grzegorza Gądka, który opowiadał o otwartości i różnorodności funkcjonalnej, w kontekście rewitalizacji przestrzeni miejskiej oraz Macieja Bartosiewicza mówiącego o poprawianiu użyteczności w aplikacjach państwowych.

Zobacz relacje z WUD Kraków:

Koduj dla Polski Kraków — grupa robocza

Jakiś czas temu brałem udział w Open Culture Hack, w ramach którego zaprojektowaliśmy Kulturnik. Bezpośrednio po tym wydarzeniu pojawił pomysł regularnego spotykania się w Wytwórni, w celu dalszej pracy nad projektami. Nieoczekiwanie, spotkania przekształciły się w grupę roboczą Koduj dla Polski Kraków, a na nich pojawiły się baaaaaaardzo ciekawe dyskusje na dosyć trudne tematy m.in.:

  • Regionalne open data w Małopolsce / Krakowie – kto ma otwierać? jak otwierać? co otwierać? dlaczego otwierać? Dyskusja bardzo praktyczna, zorientowana na konkretne krakowskie problemy i wydaje się, że posiadająca duży potencjał sprawczy – myślę, że coś z tego będzie.
  • Dlaczego formuła hackathonów nie jest skuteczna – tj. dlaczego w ramach tego typu wydarzeń nie powstają działające aplikacje lub rozwiązania, a nawet jeśli już coś działa, nie jest rozwijane, czy nawet utrzymywane.

Spotkania są moderowane przez Dawida Sobolaka z Warsztatu Innowacji Społecznych i na przekór nazwie nie skupiają samych programistów, a bardzo nobliwy, interdyscyplinarny zespół – toteż zapraszam wszystkich chętnych, zainteresowanych wszelką formą innowacji miejskiej – nie tylko tą cyfrową. Na moje oko, zespół ten aspiruje do bicia krakowskim Medialabem, ale ciii… ;)

Medialab Katowice — grupa powietrze

Po warsztatach Air pollution: data-journalism to the rescue z katowickim Medialabie myślimy o powołaniu grupy roboczej, która skupiała by osoby zajmujące się, lub po prostu zainteresowane problemami związanymi z zanieczyszczeniem powietrza. Skądinąd wiadomo, że jest trochę takich osób, natomiast w ramach Medialabu chodzi stworzenie platformy do komunikacji między projektami oraz do wspólnych działań, takich jak wspólne występowanie o konsultacje np. z WIOŚ lub po prostu wspólna praca. Pierwsze spotkanie właśnie zostało przeniesione na styczeń — również zapraszam (chyba najlepiej kontaktować się bezpośrednio ze mną), będzie organizacyjnie i na pewno ciekawie.

Z pomniejszych ciekawostek może warto wspomnieć, że udało mi się wpaść na spotkanie grupy DataKRK i nawiązać kilka fajnych kontaktów, ale o tym może już następnym razem.

Kulturnik — Open Culture Hack

Z małym opóźnieniem donoszę, że nasz Kulturnik, zajął pierwsze miejsce na Open Culture Hack — dziękujemy za wyróżnienie!

O co chodzi? Kulturnik to usługa-narzędzie służące popularyzacji kultury wśród młodych osób. Działamy podobnie jak Endomondo, z tą różnicą, że w zamian za dzielenie się informacjami o swojej aktywności wśród swoich znajomych, użytkownicy Kulturnika będą mogli zdobyć bezpłatne wejściówki na wybrane wydarzenia. Kulturnik aktywizuje również sektor prywatny na rzecz finansowania kultury. Nie jest to jednak serwis społecznościowy choć w założeniu działa w oparciu o zasięg już istniejących serwisów tego typu.

kulturnik2

Zespole! Praca z wami to największa przyjemność — jesteście super! To co zrobiliśmy w tak krótkim czasie to kawał dobrego, rozpracowanego projektu usługi. Praca wszystkich była bardzo ważna, ale pozwolicie, że oznaczę tylko dwoje najwytrwalszych, którzy walczyli ze mną do samego końca.

Zespół na starcie to: Karolina Feluś, Wojciech Olszewski, Sebastian Sikora, Ewelina Czechowicz, Jakub Szewczyk, Filip Zarębiński. Pozostałym zespołom gratulujemy!

Apetyt na radykalną zmianę — wystawa w Galerii Miasta Ogrodów

Jakiś czas temu, we wpisie Modern City in the Making. Katowice 1865–2015 pisałem o grupie roboczej w ramach, której pracowaliśmy nad wystawą opowiadającą o 150-ciu latach istnienia Katowic, wykorzystując wizualizację danych. Ci, który śledzą mnie na społecznościówkach zapewne wiedzą, że wystawa się odbyła. Niemniej aby formalnościom stało się zadość z lekkim opóźnieniem, chcę zakomunikować ten fakt i na blogu dodając garść linków do dokumentacji, artykułów i recenzji wystawy.

16316325514_78ab602b41_k

Fotografie w tym wpisie autorstwa Barteka Barczyka i Krzysztofa Szewczyka są publikowane na licencji CC BY-NC-SA 4.0

Super projekt graficzny wystawy opracowali Zosia Oslislo-Piekarska, Paulina Urbańska oraz Waldemar Węgrzyn — nieskromnie dodam, że na późniejszym etapie prac i ja dołączyłem do tego zespołu.
Co się tyczy przyszłości samej wystawy, nie jest to oficjalna wiadomość, ale niewykluczone, że wystawa będzie rozwijana i zaistnieje jeszcze w kolejnej odsłonie.

Zobacz koniecznie

III miejsce na Hack4Good 0.6 — Lokalnie

Ostatnio blogowo nieco zamilkłem, więc czas zacząć nadrbiać zaległości! Zacznę od drugiej w tym roku edycji hack4good. Ideii nie będę rozpisywał, możecie o niej przeczytać w moim poście na temat styczniowej edycji oraz na oficjalnej stronie hackathonu. We wrześniowej edycji pochyliliśmy się nad problemami ochrony środowiska, zmian klimatu oraz świadomej konsumpcji.

Co ciekawe w drużynie której byłem członkiem nie było ani jednego programisty co, jak na hackathon było sytuacją dosyć niecodzienną — niemniej jak się później okazało, wcale nie wadą. Praktyki w pracy w multidyscyplinarnym zespole nigdy za wiele — nie ma co ukrywać, że często jest to wyzwaniem samo w sobie — jednak i rezultaty takich działań często są bardzo ciekawe.

Jeśli chodzi o nasz projekt zajęliśmy się na problemem importu żywności, a celem było zachęcenie konsumentów do kupowania lokalnie. Najpierw skupiliśmy się na samym problemie, odkrywając szereg ciekawych zależności i faktów na dziedzinie zdrowia, ochrony środowiska oraz ekonomii. Szybko powstał pomysł, aby podzielić się tymi informacjami z naszymi odbiorcami. Jeśli chodzi o target postawiliśmy na pracę u podstaw, w związku z czym adresatem naszego projektu zostały rodziny z dziećmi. Nie chodzi tylko o wychowywanie najmłodszych, ale o stworzenie pretekstu i pewnej platformy w ramach której dorośli mogliby rozmawiać o odpowiedzialnych zakupach ze swoimi pociechami, tym samym samemu nabywać wiedzy na temat problemu — ot, czasem wystarczy chwila refleksji aby go dostrzec. Ze względu na specyfikę zespołu nie poszliśmy w kodowany produkt. Ostatecznie powstał zestaw faktów i danych na temat kupowania lokalnych i importowanych produktów, a także prosty język wizualny z pomocą którego można przygotować materiały, które posłużą jako pomoc w dyskusji i dydaktyce. Całość została udostępniona na licencji CC BY-NC.

Jako przykład pierwszej implementacji w\w paczki powstał projekt animacji ilustrującej różnice pomiędzy długą, a krótką ścieżką dostaw żywności. Doskonałym przykładem okazało się jabłko. Scenariusz animacji zakłada wykorzystanie kontrastu i pokazanie w pierwszej kolejności ścieżki dostawy polskiemu konsumentowi jabłek z Argentyny (~120.000 km), a następnie takich uprawianych lokalnie tj. do 150 km od docelowego odbiorcy. Scenariusz uwzględnia wcześniej wspomnia fakty i zależności przy tym występujące. Animacja może z łatwością zostać przeprojektowana na info-plakat lub inną formę komunikatu wizualnego.

Pomimo, że powstał szczegółowy scenariusz, grafika i wstępny projekt w After Effects, samej animacji nie ukończyliśmy i biedna czeka na łaskawego animatora, który chciałby poświęcić jej kilka chwil :)

Niestandardowe jak na hackathon podejście zaowocowało III miejscem jakim zostaliśmy uhonorowani — z czego jesteśmy bardzo dumni.

Jeśli chodzi o pozostałe zespoły baaardzo polecam zainteresowanie się projektem Holepatchers, który zajął pierwsze miejsce lokalnie oraz drugie na międzynarodowym szczeblu. Polecam śledzić newsy na profilu na fb — bo dzieje się.

Dla ciekawskich wspomnę jeszcze o drugim miejscu, które zajął projekt FoodSurfing.pl. Ze szczegółami projektu FoodSurfing możecie zapoznać się w prezentacji.

Zobacz więcej

Medialab Kraków — design thinking w projektowaniu innowacji na rzecz zmiany społecznej

Jako krakus (taki oryginalny z metką, certyfikatem i hologramem), a także regularny uczestnik projektów katowickiego Medialabu, nie mogłem się powstrzymać od wzięcia udziału w Medialabie krakowskim. Warsztaty są organizowane przez Warsztat Innowacji Społecznych i trwają dwa weekndy, podczas których w multidyscyplinarnych zespołach pracujemy nad rozwiązaniami wcześniej zidentyfikowanych problemów społecznych. W przeciwieństwie do sposobu działania katowickiego Medialabu, który można określić ciągłym (a może nawet instytucjonalnym), krakowski Medialab jest wydarzeniem.

Pierwszorzędnym celem warsztatów jest nauka posługiwania się narzędziami i metodykami czerpiącymi z idei design thinking, drugorzędnym zaś wypracowanie działającego rozwiązania wykorzystującego internet. W związku z tym prace podczas pierwszego weekendu były podporządkowane ścisłemu harmonogramowi. Miało to swoje plusy jak i minusy, niemniej mając na uwadze priorytet edukacji, podejście uważam za bardzo trafne i skuteczne — często mi brakuje sztywnego planu działania podczas różnego rodzaju warsztatów. Podczas drugiego weekndu skupiliśmy się już na pracy, a sposób jej organizacji zależał os samej grupy — u nas było luźno, co nie znaczy że nieskutecznie ;) Oprócz regularnych uczestników każdy z zespołów posiadał przyporządkowanego tzw. mentora czyli moderatora, programistę oraz projektanta grafiki. Takie zaplecze praktycznie zapewniało każdemu zespołowi zdolność wypuszczenia prototypu.

W skrócie przebieg warsztatów wyglądał następująco:

  1. Określenie potencjału i kompetencji zespołu, tego co potrafimy i tego co wiemy;
  2. Zidentyfikowania inspirującego nas problemu;
  3. Określeniu grupy docelowej i jej potrzeb;
  4. Na bazie zidentyfikowanych potrzeb zaproponowanie rozwiązania oraz zaprojektowanie jego funkcjonalności;
  5. Stworzenie prototypu
  6. Opracowanie strategii marketingowej i dotarcie do grupy docelowej.

Zespół, którego byłem członkiem pracował nad serwisem Zróbmy co! dedykowanym przede wszystkim osobom zaraz przed lub bezpośrednio po obranie dyplomu, pracującymi nad swoim pierwszym projektem i mającymi problem ze skompletowaniem multidyscyplinarnego zespołu. Nasz serwis ma pomagać przełamać lody i taki zespół skompletować, niezależnie czy mamy pomysł czy chcemy zaangażować się w ciekawą inicjatywę.

Warsztaty bardzo fajne i edukacyjnie wartościowe — polecam!

Zobacz więcej

Hack4Good 0.5 — Hacking a better world together

Dwa tygodnie temu, w Krakowie miało miejsce bardzo fajne wydarzenie tj. Hack4Good 0.5 Kraków. Hack4Good jest międzynarodową serią hackatonów (ta została organizowana w 30 miastach na całym świecie), zorientowanych na rozwiązywanie prospołecznych problemów zgłoszonych przez m.in. różnego rodzaju NGO oraz aktywistów. Na realizację rozwiązania, począwszy od zebrania zespołu, aż po działającą aplikację było jedynie 48 godzin. Może wydawać się to niewiele, jednak oglądając prezentacje projektów kolejnych grup, trudno było odnieść wrażenie, że jeszcze dwa dni wcześniej nikt nie znał problemu, nad którym będzie pracował.

Oczywiście nie wszystkim i nie wszystko udało się dopiąć na ostatni guzik, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby projekty nie mogły być rozwijane po zakończeniu weekendowego eventu — tak jak się to dzieje z projektem mojego zespołu. Oczywiście całe wydarzenie miało charakter nonprofit w sensie finansowym, bo nawet pomijając nagrody za najlepsze realizacje, profity były naprawdę niezłe — jak choćby wartościowe nowe znajomości.

© Wideorelacja — Marcin Grochowina

###Hack4Good dla Wawelskiej Kooperatywy Spożywczej
Zespół którego byłem członkiem (w składzie Bartosz Janota, Bartosz Polnik, Radosław Chamot, Sebastian Sikora, Tomasz Abramski), podjął się rozwiązania problemów z jakimi boryka się Wawelska Kooperatywa Spożywcza tj. ułatwienia procesu składania zamówień oraz wspomaganie jej bieżącej działalności. W dużym skrócie kooperatywa spożywcza jest nieformalną grupą ludzi, którzy wspólnie kupują żywność bezpośrednio od lokalnych rolników. Korzyścią takiego rozwiązania jest dobra cena (wynikająca z hurtowej siły nabywczej oraz pominięcia pośredników) i pewne, ekologiczne źródła produktów. Ciekawym aspektem jest również swego rodzaju partycypacja produkcji. Dzięki Ewie (przedstawicielce Wawelskiej Koop) naprawdę nieźle zapoznaliśmy się z życiem i funkcjonowaniem kooperatywy. Podczas researchu udało nam się zidentyfikować kilka obszarów działalności, w stosunku do których mogliśmy zaproponować realne rozwiązania:

  • Zarządzanie zamówieniami;
  • Organizowanie pracy i zadań członków na rzecz kooperatywy;
  • Pozyskiwanie nowych źródeł produktów.

Research



Ostatecznie, ze względu na ograniczenia czasowe zdecydowaliśmy się skupić na problemie zarządzania zamówieniami członkowie–kooperatywa. Jest to podstawowy problem. Dotychczasowa organizacja kooperatywy (w tym składanie zamówień) jest realizowana za pomocą ogólnodostępnego i ogólnoedytowalnego przez członków arkusza kalkulacyjnego. Jak łatwo zauważyć takie rozwiązanie jest bardzo wrażliwe na błędy i na dłuższą metę po prostu niewygodne.

Rozwiązaniem jakie zaprojektowaliśmy, a chłopaki od backendu cały czas realizują, jest autorska aplikacja webowa pomagająca okiełznać cały ten galimatias. Technologia jaką wykorzystuje nasza aplikacja to: JAVA, Spring MVC / Security, Hibernate, JSP, HTML + CSS + Bootstrap. Dodatkowo widząc pewne braki, pozwoliłem sobie na mały redesign logo oraz strony kooperatywy.

Redesign in progress

Jak wspomniałem, prace cały czas trwają, jednak już teraz można powiedzieć, że nasze narzędzie z całą pewnością zostanie wykorzystane przez zaprzyjaźnioną kooperatywę. Oczywiście cały projekt jest otwarty, więc i inne kooperatywy również będą mogły z niego skorzystać, a także w ramach potrzeby rozwinąć czy też zmodyfikować.

I na koniec jeszcze nasza finałowa prezentacja, przedstawiana na koniec eventu. Niestety działanie aplikacji demonstowaliśmy na żywo, z tego względu prezentacja nie zawiera opisu samej aplikacji. Logo również przeszło kolejny, acz już nieco mniejszy redesign, więc zainteresowanych aktuanym stanem projekciku muszę prosić o cierpliwość. Na chwilę obecną rzecz stoi lokalnie, ale jak tylko będzie online — podlinkuję.

Zobacz więcej

Bring Your Own Beamer – Kraków

Krótka wideo-relacja z BYOB tj. Bring Your Own Beamer (24.02.2012). Kameralne acz bardzo sympatyczne wydarzenie w ramach którego, każdy mógł zaprezentować swoje prace na udostępnionym przez Kompany kawałku ściany za pomocą rzutnika. Osobiście pokazałem przedpremierową wersję mojego krótkiego dokumentu „Making of silkscreen” (wkrótce w sieci tj. jak tylko poprawię trzy ujęcia) oraz kilka minut animacji generowanej na żywo.

Rzecz do oglądnięcia na youtube.com (HQ/720p) oraz vimeo.com.

Więcej o BYOB:

3. Międzynarodowa Konferencja Projektowa AGRAFA — w skrócie

Udając się na konferencję miałem nadzieję, usłyszeć na niej choćby częściowe odpowiedzi na przynajmniej kilka z miliona nurtujących mnie pytań. Jednak kiedy się zakończyła, zdałem sobie sprawę, że w głowie mam jeszcze więcej niewiadomych. Nie należy jednak rozumieć tego tak, że wystąpienia nie były dostatecznie merytoryczne — powiedziałbym, że wręcz przeciwnie — pojawienie się nowych pytań jest spowodowane raczej uświadamianiem sobie swojej niewiedzy, a w związku z tym dostrzeżeniem problemów, o których jeszcze niedawno nie miało się pojęcia. To co mnie jednak podbudowało, to to że w wielu kwestiach moje zdanie było zgodne z poglądami referentów, a i w wątpliwościach jak się okazało nie jestem sam — czasem świadomość tego, że myśli się we właściwym kierunku pomaga (mam nadzieję, że i tym razem tak będzie).

Jeśli chodzi o tematykę konferencji odniosłem wrażenie, że nie do końca była ona zrealizowana zgodnie z jej hasłem przewodnim „Badania naukowe w projektowaniu graficznym. Projektowanie graficzne w badaniach naukowych”. Trochę mi brakowało głosu i punktu widzenie osób, nie tyle projektujących, co wykorzystujących projektowanie graficzne i pracę projektantów w swoich działaniach (w tym badaniach naukowych). Nie jestem jednak rozczarowany, charakter całego wydarzenia był bardzo projektowy i ukierunkowany na interakcję — czyli dokładnie tak jak bym sobie tego życzył.

Nie będę się zbytnio rozwodził i analizował poszczególnych wystąpień, postaram się jedynie zarysować ich tematykę.

Jorge Frascara — przedstawił przykłady zastosowania złego designu, postulował także potrzebę prowadzenia badań podczas procesu projektowania, aby takich sytuacji uniknąć.

Severin Wucher — zaprezentował interaktywny stół, który jest używany do prezentacji zbiorów muzeum. Dzięki wielu możliwym wizualizacjom danych, stanowi również narzędzie do prowadzenia badań nad ów zbiorami.

Jan Kubasiewicz — mówił o projektowaniu interakcji w odniesieniu do projektów realizowanych w Dynamic Media Institute and Massachusetts College of Art and Design. Zainteresowanym polecam e-booka „The Experience of Dynamic Media” zawierającego opisy zrealizowanych projektów z ostatnich kilku lat (do pobrania za free, a i dmivideo jest).

Anja Stoffler i Kristofer Oedekoven — opowiedzieli o wystawie Moving Types — letters in motion.

Joachim Sauter — jedno z najciekawszych (jak dla mnie) wystąpień i to nawet nie ze względu na treść — bo projekty Joachima Sautera / Art+com już znałem — ale ze względu na sposób w jaki autor o nich opowiadał. Joachim wręcz zarażał kreatywnością, słuchając jego prezentacji, sam mimowolnie zacząłem bazgrolić nowe pomysły w notatniku, które wręcz obcesowo zaczęły atakować moją głowę.

Indra Kupferschmid — bardzo ciekawa prezentacja problemu klasyfikacji fontów na przykładzie projektu realizowanego dla jednego z dystrybutorów. Autorka opowiadała również o „Frutieryzacji” lotnisk, a także o tym, że (jak można było się spodziewać) badania na własnych studentach nie dają obiektywnych wyników, a jedynie potwierdza tylko to czego się ich nauczyło ;)

Guillermina Noël — zaprezentowała problematykę projektowania materiałów terapeutycznych, dla osób cierpiących na afazję (zaburzenia mowy). Podkreślona została waga jednoznaczności, klarowności, a także kontekstu w procesie projektowania tego typu materiałów.

Marina Emmanouil — omówiła współpracę projektantów, specjalistów oraz użytkowników podczas realizowania projektów.

Alecos Papademos — opowiedział o etapach tworzenia komiksu Logicomix. Wszyscy mieli możliwość zaobserwowania jak począwszy od bardzo ogólnego konceptu krystalizuje się ostateczny produkt. Później stwierdzono, że proces ten przebiega bardzo podobnie, również w przypadku innego typu prac projektowych.

Karel van der Waarde — wyjaśniał przenikające się zależności i etapy zachodzące podczas procesu projektowania. Poruszył również bardzo istotną kwestię, mianowicie w odniesieniu do studentów stwierdził, że pierwszy udany projekt, jaki zrealizują po zakończeniu edukacji, ukształtuje ich karierę nawet na trzydzieści lat do przodu (niezależnie czy się z tym zgodzimy czy też nie, daje do myślenia).

Jorge Meza Aguilar — poruszył problematykę interdyscyplinarności oraz zakresu wiedzy projektantów w kontekście programu ich edukacji. Warto przytoczyć jedną z jego myśli: być może zamiast kolejnego projektu realizowanego przez studentów z cyklu „jak zaprojektować lampę”, może byłoby lepiej porozmawiać o tym czym jest światło, jakie funkcje pełni w społeczeństwie, aby lepiej zrozumieli to co tak naprawdę mają się zaprojektować.

Panel dyskusyjny — bardzo udaną i wartościową częścią konferencji okazał się panel dyskusyjny. Ujawnił kilka istotnych problemów i różnic zdań w szczególności na tematy zawiązane z edukacją projektantów. Dyskutowano o potrzebie kompleksowego i interdyscyplinarnego podejścia do edukacji, jak i o potrzebie zadania sobie pytania jaki zakres wiedzy i umiejętności powinien posiadać projektant. Pytano, czy to aby na pewno dobrze, że uczelnie kształcące projektantów, są zamknięte na specjalistów z innych dziedzin (np. inżynierów, programistów) — tyczy się to w szczególności projektowania form/wzornictwa gdzie znajomość technologii jest niezbędna. Przy okazji, można było zaobserwować różnice w podejściu do edukacji projektowania w Polsce, gdzie jest ono mocno związane ze sztukami pięknymi, a innymi krajami w których coraz częściej projektowanie zaczyna obierać zdecydowanie bardziej utylitarny kierunek.

Niestety, nie jestem w stanie omówić wszystkich wystąpień, ponieważ nie udało mi się być na wszystkich prezentacjach, a na innych z różnych powodów nie robiłem notatek. Niemniej, myślę że ogólny obraz tego co można było usłyszeć i zobaczyć na konferencji zarysowałem.

Inne relacje z konferencji: