Dizajn w KATO – projektowanie i dane

Nieco niespodziewanie dostałem zaproszenie na dyskusję w ramach Design w Kato. Cykl ten jest prowadzony przez Natalię Pietruszewską-Golbę, Paulinę Urbańską, Tomka Bierkowskiego oraz KATO bar. Formuła spotkania zakłada udział gości, którzy w zależności od upodobań oraz tematu z jakim im się przyjdzie zmagać, ku zaciekawieniu publiczności zgadzają się ze sobą lub wręcz przeciwnie, każdy z osobna obstaje przy swoim – klasyczna dyskusja, można by powiedzieć. Mam nadzieję, że już spotkaliście się z tą inicjatywą, a jeśli nie to koniecznie się zapoznajcie, śledźcie zapowiedzi i wpadajcie posłuchać, albo jeszcze lepiej podyskutować.

Poza mną w dyskusji, oprócz już wcześniej wspomnianych moderatorów, udział wzięli dwaj niezwykle nobliwi goście, tj. Łukasz Trembaczowski (socjolog, koordynator projektów badawczych) oraz Marcel Benčík (projektant, wykładowca ASP w Bratysławie). Edycja na którą nas zaproszono skupiła się na szeroko pojętej wizualizacji danych. Zakres tematyczny jednak został określony na tyle ogólnie, że sama dyskusja potoczyła się stosunkowo swobodnie i ostatecznie zaczęliśmy drążyć to, jak nauka ma się do projektowania i vice versa. Nota bene przed kilkoma laty był to motyw przewodni dwóch konferencji katowickiej ASP tj. Agrafy, a także równie udanego Fest Design 2016, tematyka więc na czasie i  wydaje się interesować nie tylko mnie. Oczywiście nie byłbym sobą gdybym podczas debaty nie przytoczył kwestii, o których pisałem w Comic Science. Przykładem może być tutaj historia prezentacji CERN wykorzystanej podczas ogłaszania odkrycia bozonu Higgsa. Bardzo interesujące było zderzyć się z opinią Łukasza na ten temat, aby następnie przegadać kwestie kwestie finansowania, świadomości projektowej, wiarygodności badań, jak również wzajemnych chęci i niechęci oraz ról jakie pełnią we wzajemnych relacjach naukowcy i projektanci. Wszystko bardzo i niezwykle ciekawe – dzięki za zaproszenie!

Zobacz również

15 lat publikacji w 2+3D w pigułce

W ostatnim już 61. numerze 2+3D, znajdziecie ode mnie wizualne podsumowanie publikacji autorów artykułów – tych uwzględnionych w spisie treści – oraz okładek. Na rzecz niestety było bardzo mało czasu, do tego stopnia, że kiedy kwartalnik był już w druku, wizualizacja była jeszcze w postaci kodu. Z jednej więc strony żałuję, że nie mogłem posiedzieć nad projektem dłużej (bo dane były naprawę ciekawe), a z drugiej cieszę się jednak, że numer nie został opublikowany z trzema pustymi stronami – bo taka sytuacja była również możliwa.

Dane dostarczył Wojtek Kubiena, po ich niewielkiej obróbce zwizualizowałem je z pomocą [Processing, potem jeszcze tylko poprawki do składu.

Śląska Rzecz dla wystawy Apetyt na radykalną zmianę. Katowice 1865–2015

Choć na facebooku publikowałem już stosowne posty, to warto nie tylko w gwoli formalności wspomnieć, że wystawa Apetyt na radykalną zmianę. Katowice 1865–2015 – przy której projektowaniu miałem przyjemność współpracować – zdobyła pierwsze miejsce w 11-tej edycji konkursu Śląska Rzecz, w kategorii grafika użytkowa. Wyróżnienie jest niezwykle nobliwe toteż raz jeszcze wypada pogratulować i przybić piątkę wszystkim laureatom oraz współwyróżnionym – gratuluję!
Przy tej okazji raz jeszcze polecę zajrzeć za i przed kulisy Apetytu, gdyż jest to projekt, który wyjątkowo dobrze i chętnie wspominam.

Za kulisami

Przed kulisami

Warto wspomnieć również, że do końca sierpnia w Muzeum Śląskim można zobaczyć wystawę poświęconą tegorocznym laureatom Śląskiej Rzeczy.

Oto i autorzy apetycznego sukcesu

Kuratorzy: Karol Piekarski, Paweł Jaworski; Autorzy wystawy: Bartłomiej Krzemiński, Paulina Urbańska, Waldemar Węgrzyn, Zofia Oslislo, Tomasz Bierkowski, Steffen Fiedler, Justyna Kucharczyk, Stephan Thiel, Sebastian Sikora, Sylwia Widzisz-Pronobis, Katarzyna Wolny; Grupa robocza MapLab: Joanna Mękal, Klaudia Mańka, Agata Janko, Agnieszka Majorek, Daniel Dymek, Krzysztof Gargula, Paweł Marynowski; Projekt graficzny: Zofia Oslislo, Paulina Urbańska, Waldemar Węgrzyn, Sebastian Sikora (współpraca); Animacje: Jan Dybała; Produkcja mapy interaktywnej: Stephan Thiel; Tłumaczenia: Rafał Drewniak; Produkcja: Mariusz Prześlica, Marcin Sroka, Eni Hadyna, Sylwia Tomanek-Alagierska; Uczestnicy warsztatów: Anna Bil, Bartosz Chuderski, Agnieszka Małecka, Ewa Pędzińska, Idalia Smyczyńska, Hanna Stano, Marcin Wysocki, Robert Zając; Konsultacje merytoryczne: Adam Frużyński, Joanna Popanda, Joanna Tofilska, Silesian Centre for Cultural Heritage; Dokumentacja fotograficzna: Bartek Barczyk, Krzysztof Szewczyk; Partnerzy: Muzeum Historii Katowic, Archiwum Państwowe w Katowicach, Śląskie Centrum Dziedzictwa Kulturowego, Archiwum Urzędu Miasta; Specjalne podziękowania: Christopher Burke, Irma Kozina, Robert Krzysztofik

Graficzna tabela czasu — diagram Marey’a

Ów diagram, z angielskiego opisywany jako visual timetable jest świetnym przykładem zastosowania podejścia od ogółu do szczegółu w projektowaniu informacji — i prawdę powiedziawszy ze względu na swoją przenikliwość jest jednym z moich ulubionych diagramów. Po raz pierwszy zobaczyłem go niedbale nakreślonego długopisem na warsztatach Medialabu Katowice z Krzysztofem Trzewiczkiem — i pamiętam, że już wtedy zrobił na mnie duże wrażenie — potem natrafiłem na niego w publikacjach Tufte’a. Niestety jest rzadko spotykany, i o kolejne przykłady jego implementacji jest stosunkowo ciężko – więc jeśli takowe wpadną wam w ręce, koniecznie dajcie znać!

Historia

Diagram połączeń kolejowych o którym mowa, został zaprojektowany przez XIX wiecznego, paryskiego inżyniera Charlesa Ybry. W swoim oświadczeniu z 1846 wrażał on nadzieję, że jego wynalazek znajdzie zastosowanie w każdej linii kolejowej, nie tylko w celu prezentacji czasu odjazdów i przyjazdów pociągów, ale i wielu innych istotnych z punktu widzenia organizacji ruchu kolejowego zdarzeń. Miał być pomocny m.in. w wykrywaniu nieprawidłowości przy regulowaniu przejazdów pociągów przez newralgiczne elementy infrastruktury jak mosty i tunele. Ybry wierzył, że wyposażeni w jego diagram motorniczy oraz dróżnicy, będą mogli bardzo dokładnie dostosować prędkość pociągów, tak aby zachować bezpieczne dystanse i bezkolizyjność. Jego metoda planowania miała być na tyle niezawodna, że w wyjątkowych sytuacjach miała umożliwiać bezpieczne wprowadzanie „w locie” na linię dodatkowych pociągów, tym samym diagram miał być doskonałym narzędziem przy układaniu rozkładu jazdy, a uproszczony pełnić rolę informacji przeznaczonej dla pasażerów. Nadziei Ybre’a na szerokie wykorzystanie jego diagramu niestety nigdy nie zrealizowano.

Diagram połączenia kolejowego Paryż–Lion
1. Marey É.J., Graphique de la marche des trains sur un chemin de fer; La Méthode Graphique; Paryż; 1885, str. 20

Diagram przyjęło się nazywać od nazwiska Étienne-Jules Marey’a1, znanego skądinąd pioniera kinematografii, który jest również znany z tego, że wykorzystywał fotografię do analizy ruchu2. Zastosował on diagram Charlesa do zwizualizowania połączenia kolejowego Paryż–Lion [il. 1]. Wizualizacja stała się bardzo znana, co za tym idzie diagram zaczął być kojarzony z nazwiskiem Marey’a, a nie swojego twórcy Yrbygo.

Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że tabela czasu z wyspy Java [il. 2] z 1937 opisująca tamtejszą linię kolejową, była tak kompleksowym, a jednocześnie szczegółowym dokumentem, że została sklasyfikowana jako tajna — co więcej, przechwycona przez japońskich szpiegów odegrała rolę w planowaniu inwazji na wyspę w 1942 roku3.

<strong>2.</strong> Rozkład jazdy pociągów na wyspie Java zaprojektowany przez Soerabaja-Djokjakarta w 1937<sup>1</sup>
2. Rozkład jazdy pociągów na wyspie Java zaprojektowany przez Soerabaja-Djokjakarta w 19371

Diagram

Dwoma podstawowymi wymiarami tabeli są czas (zazwyczaj w poziomie, od lewej do prawej) oraz przestrzeń (w pionie). Linie poziome biegnące przez cały diagram wskazują lokalizację ważnych elementów infrastruktury jak np. stacje kolejowe — są one rozmieszczone w odstępach, proporcjonalnie do dystansów w jakich obiekty znajdują się względem siebie w rzeczywistości4. Co charakterystyczne, trójwymiarowa przestrzeń na jakiej rozpostarta jest linia komunikacyjna w rzeczywistości, na diagramie zostaje spłaszczona do jednego wymiaru5 — dobrze to widać na zestawieniu rozkładu jazdy nowojorskiego autobusu z mapą na, której oznaczono przystanki [il. 3].

<strong>3.</strong> Rozkład autobusowy przystanku 14th & Washington Street linii Hudson Place Terminal – New York Port Authority Terminal w Nowym Jorku na dni robocze, soboty oraz niedzielę 1 — © E. Tufte
3. Rozkład autobusowy przystanku 14th & Washington Street linii Hudson Place Terminal – New York Port Authority Terminal w Nowym Jorku na dni robocze, soboty oraz niedzielę 1 — © E. Tufte

Na pionowych marginesach diagramu [il. 2], często umieszczany jest drugi (pionowy) wymiar przestrzeni pokazując góry i doliny, które przecina linia (co za tym idzie nachylenie stoków po jakich poruszają się pociągi — co w ich przypadku jest dosyć istotną informacją), a także w rzucie z góry szczegóły infrastruktury jak struktura bocznic oraz ich wyposażenie. Ukośne linie komunikują wiele informacji — w przypadku tabeli czasu z Java, pozwalają określić lokalizację pociągu w czasie, kierunek w jakim się porusza, jego prędkość (do odczytania z nachylenia linii), typ pociągu oraz sezonowość relacji (wzór jakim linia jest poprowadzona). Z kolei na diagramie nowojorskiej linii autobusowej [il. 3], już na pierwszy rzut oka widać, różnice w częstotliwości kursowania autobusów nie tylko w poszczególne dni, ale i na przestrzeni godzin danego dnia. Co więcej z diagramu stosunkowo łatwo odczytać dokładną godzinę odjazdu i dotarcia autobusu do celu, bez konieczności odwoływania się do tekstowego rozkładu.

<strong>4.</strong> Rozkład Szwajcarskich Kolei Państwowych — Chaux de Fonds (1932) 1
4. Rozkład Szwajcarskich Kolei Państwowych — Chaux de Fonds (1932) 1

Na powyższym diagramie przygotowanym na potrzeby szwajcarskich linii kolejowych [il. 4], łatwo zauważyć, że ukośne linie przecinające się jedynie na stacjach — poszczególne odcinki są elementami całej linii, a pociągi mogą się wyminąć jedynie między nimi na zlokalizowanych na stacjach bocznicach. W przeszłości, planowanie niezorientowane wizualnie tego typu relacji było uciążliwe, tabele Ybry’a okazały się być niezwykle pomocnym i wartościowym narzędziem wspomagającym pracę organizatorów ruchu. Współcześnie zarządzanie ruchem jest wspomagane komputerowo, jednak diagram w dalszym ciągu jest pomocny [il. 5].

<strong>5.</strong> Komputerowo generowany diagram operacyjny Japońskich linii kolejowych Tokaido i Sanyo Shinkansen z 12:00, 25 lutego 1985 — pokój kontroli ruchu w Tokyo 1
5. Komputerowo generowany diagram operacyjny Japońskich linii kolejowych Tokaido i Sanyo Shinkansen z 12:00, 25 lutego 1985 — pokój kontroli ruchu w Tokyo 1

W bardziej codziennym użytku uproszczony diagram Ybry’a może znaleźć zastosowanie np. jako element interfejsu aplikacji do planowania podróży i przesiadek. Rozszerzając poniższy diagram podróży Atlanta–Chicago o kolejne miasto poniżej — podobnie jak to ma miejsce na diagramie Marey’a Paryż–Lion [il. 1] — można łatwo stworzyć interfejs wspomagający komponowanie podróży z przesiadkami.

<strong>6.</strong> Wizualizacja podróży Atlanta–Chicago
6. Wizualizacja podróży Atlanta–Chicago1

Przykładem świetnej interaktywnej implementacji diagramu jest Visualizing MBTA Data: An interactive exploration of Boston’s subway system (Mike Barry, Brian Card). Wraz z pozostałymi wizualizacjami i opisami, diagram Merye’a tworzy niezwykle interesującą infografikę [il. 7] — praktycznie wszystkie wizualizacje są interaktywne — warto się pobawić.

<strong>7.</strong> Visualizing MBTA Data: An interactive exploration of Boston's subway system; https://mbtaviz.github.io
7. Visualizing MBTA Data: An interactive exploration of Boston’s subway system; https://mbtaviz.github.io

  1. Wikipedia: Étienne-Jules Marey 
  2. Boria E.; Mapping Time 
  3. Tufte E.; Envisioning information; 1998 
  4. Tufte E.; The Visual Display of Quantitative Information 
  5. Tufte E.; Graphical timetables; edwardtufte.com 

Wizualizacja danych, czy infografika?

Tekst został opublikowany w Ogólnopolskim kwartalniku projektowym 2+3D nr 57 (IV 2015).


Jakiś czas temu, wczytując się w literaturę na temat wizualizacji danych, zderzyłem się z problemem terminologicznym. Znaczenia przypisywane terminom „wizualizacja danych” i „infografika”, jakie znałem z jednych publikacji, nie potwierdzały się w innych. Czasami wyrażenia były stosowane zamiennie, innym razem funkcjonowały jako przeciwstawne. Szczególnie irytuje, że systematyki jednych autorów wywracają do góry nogami to, co twierdzą inni. Problem nie ogranicza się do materiałów polskojęzycznych. W Polsce tematyka wizualizacji nie jest jeszcze zbyt mocno eksplorowana – więc bałaganu można się spodziewać. Jednak materiały angielskojęzyczne, redagowane przez światowej sławy ekspertów, również nie są spójne w tej kwestii.

Oczywiście, szybko zapytałem wyszukiwarkę internetową o różnicę pomiędzy „wizualizacją danych” a „infografiką”. No cóż, nie ma co ukrywać, że nie byłem pierwszym mierzącym się z tą zagadką, i w wynikach otrzymałem całkiem pokaźną listę odpowiedzi na moje pytanie. Pomysły były przeróżne, niemniej kilka z nich powtarzało się bardzo często – co niestety nie znaczy, że były sensowne i należy je przyjąć do wiadomości, przynajmniej nie bezkrytycznie.

Popularne definicje „wizualizacji danych” i „infografiki”

1. Wizualizacja danych jest tworzona przez komputer, a infografika ręcznie.
To bardzo częsta próba wskazania różnicy. Problem w tym, że efekty końcowe tworzenia ręcznego i generowania komputerowego wizualizacji mogą być identyczne. Generowanie wizualizacji za pomocą komputera bywa o wiele szybsze, jednak manualnie można zrobić to równie precyzyjnie – tym bardziej kiedy używa się aplikacji do projektowania grafiki wektorowej – a zastosowany algorytm będzie tak samo skalowalny jak w przypadku wykonywania go przez komputer. Jedyna różnica to poświęcony czas. Takie postawienie sprawy bardzo trafnie skomentował Piotr Kozłowski: Nie chcę obrażać zwolenników tej tezy, ale to dla mnie absolutny bezsens. Czy samochody składane ręcznie nazywamy inaczej niż te wyjeżdżające z fabryki? 1.

Aby zrozumieć, o co chodzi, wystarczy spojrzeć na diagramy tworzone przez XIX-wiecznych prekursorów wizualizacji danych statystycznych [il. 1, 2, 3]. Nie są to upstrzone ilustracjami kolaże, raczej czysta reprezentacja danych, w której bardziej można dostrzec wynik działania algorytmu programu komputerowego niż odręczne opracowanie – a ich autorzy nie mieli przecież zbyt łatwego dostępu do komputerów…

Omawiana definicja opiera się na prostym kojarzeniu tego, co manualne, z przerostem formy nad treścią, a tego, co minimalistyczne i zorientowane na dane, z wytworem maszyny.
Termin „data visualization” – jak to widać choćby w Google Trends [il. 4] – ma dłuższą historię i względnie stabilną popularność, natomiast „infographic” dopiero niedawno, bo około roku 2010, zaczął być wyszukiwany. Jednak w przeciwieństwie do „wizualizacji danych”, „infografika” bardzo szybko zyskała dużą popularność. Co to oznacza? „Wizualizacja danych” jest terminem od dawna używanym przez wąskie grono specjalistów, natomiast „infografika” zaczęła wchodzić do słownika wraz z popularyzacją atrakcyjnych w odbiorze grafik informacyjnych przeznaczonych dla szerokiego grona odbiorców, które zaczęły się rozlewać po internecie. Trend tworzenia „infografik” na masową skalę, wręcz zagraconych tym, co Edward Tufte nazywa chart junk, jeszcze bardziej wzmacnia skojarzenie, na którym opiera się omawiana definicja. Idąc tropem Tufte’a, można by tę definicję przeformułować, mówiąc, że „wizualizacja danych” ma wysoki współczynnik data-ink 2, a „infografika” – niski. Problem w tym, że przy takim podejściu ten sam wykres, w zależności od jego upstrzenia, raz będzie infografiką, a raz wizualizacją danych – co nie trzyma się kupy.

2. Wizualizacja jest obiektywną reprezentacją danych, a infografika subiektywnym przedstawieniem punktu widzenia autora.
Dobrym puntem wyjścia do zastanowienia się nad tą propozycją będzie cytat z zeszytów naukowych Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie: „Choć same dane nie mają znaczenia ani celu, to dobór odpowiednich symboli może narzucać lub sugerować ich określoną interpretację” 3.

Każda forma przedstawienia danych, nawet tabela, może mieć charakter perswazyjny – tj. przekonywać odbiorcę do przyjęcia punktu widzenia autora – lub informacyjny, prezentować możliwie kompleksowo i obiektywnie dane zjawisko. Dobrym tego przykładem mogą być diagramy przedstawiające planowaną przez demokratów strukturę służby zdrowia w Stanach Zjednoczonych [il. 5, 6].

Jak widać, za pomocą praktycznie tych samych środków i zbliżonego sposobu przedstawiania można uzyskać skrajnie różne diagramy pod względem odwzorowania struktury. Jeden został celowo przesadnie skomplikowany z pobudek politycznych, drugi natomiast stworzony przez „niezależnego” projektanta, któremu – jak się wydaje – zdecydowanie lepiej poszło przystępne zaprezentowanie zależności. Czy więc jeden diagram powinniśmy nazwać infografiką, a drugi wizualizacją danych? Problem występuje nie tylko w przypadku prezentowania danych w postaci relacji. W zależności od parametrów prostego wykresu – jak np. parametry osi – możemy uzyskać i obiektywny, i subiektywny komunikat. Jak widać, na grafice przedstawiającej konsekwencje wygaśnięcia cięć podatkowych George’a W. Busha w programie telewizji Fox celowo obcięto wykres, tak aby różnica pomiędzy dwiema wartościami wydawała się większa [il. 7]. Na tej samej ilustracji po prawej – poprawny wykres słupkowy prezentujący te same dane. Podobnie jest z doborem kolorów na kartogramie, który może w dużym stopniu wpłynąć na odbiór danych, a co za tym idzie – zmienić charakter grafiki z informacyjnego na perswazyjny. Warto zwrócić uwagę, że w powyższych przykładach to nie dane zostały sfałszowane, a jedynie sposób ich transformacji na postać wizualną został tak dobrany, aby wymowa otrzymanego komunikatu była autorowi na rękę.

3. Infografiki używa się, aby opowiedzieć historię lub odpowiedzieć na pytanie. Wizualizacja danych pozwala odbiorcy odnaleźć własną historię lub odpowiedź.
Nie wszystkie wyszukane próby rozróżnienia okazały się tak rażąco niespójne jak dwa pierwsze przykłady. Powyższy sposób odniesienia się do omawianej kwestii szanuje nasze intuicje i w wielu przypadkach pozwoli rozróżnić infografiki i wizualizacje danych. Niestety, definicja nie jest wyczerpująca, nie wydaje się wystarczająco jasna, żeby posługiwać się nią w dyskusjach, ani dość precyzyjna, żeby analizować za jej pomocą przypadki graniczne, nie jest również pomocna w praktyce projektowej.

4. Infografika i wizualizacja to to samo.
W obliczu przedstawionych powyżej trudności bardzo kuszące i w pewnych przypadkach chyba uzasadnione jest używanie terminów zamiennie. Lecz choć niewątpliwie pojęcia wizualizacji i infografiki wydają się częściowo przenikać, to czy na pewno można postawić między nimi znak równości? Mając na uwadze historię oraz konteksty użycia tych pojęć, warto podjąć próbę ich wyklarowania, aby stały się przydatnymi narzędziami w teorii i praktyce projektowej.

Dane, informacja, wiedza

Aby jednak było to możliwe, trzeba spojrzeć na problem na poziomie elementarnym, a co za tym idzie, w pierwszej kolejności zrozumieć, czym są dane i informacje oraz w jakich relacjach względem siebie się znajdują. Przy czym i w tym przypadku konieczna jest ostrożność. Terminy takie jak dane, informacje, wiedza również bywają problematyczne. Nie tylko w języku potocznym, lecz także używane przez specjalistów teorii informacji czy zarządzania wiedzą – pozostają często niejednoznaczne (co wynika częściowo z ich pierwotnego charakteru).

W ujęciu kognitywistycznym tzw. hierarchia podstawowych pojęć poznawczych ma się następująco: dane są reprezentacją faktów, zazwyczaj wybranymi na potrzeby zapamiętania lub analizowania określonych zjawisk 4. Same dane nie mają celu ani znaczenia 5 – są abstrakcyjne i nie muszą być użyteczne 6. Dane trafiają do świadomości odbiorcy w postaci komunikatu i są przekształcane w informacje poprzez kontekstualizację 7, tj. przez odniesienie do tego, co w rzeczywistości reprezentują, oraz do już istniejącej wiedzy odbiorcy – w ten sposób nadawane jest im znaczenie. Dzięki temu jest możliwa ich interpretacja i zrozumienie. Tak więc informacja to dane zawarte w komunikacie, zinterpretowane przez odbiorcę, mające dla niego znaczenie, a jeśli wnoszą do jego świadomości element nowości – zmniejszają jego niewiedzę, stając się elementem jego wiedzy. Jeśli jednak komunikat zawierający dane nie zostanie zrozumiany, jego treść nie znajdzie zaczepienia w istniejącej już wiedzy, to nie zostanie on zinterpretowany i pozostanie jedynie szumem informacyjnym – o czym często wspomina Krzysztof Lenk 8. Warto wspomnieć, że o ile dane są obiektywnym zapisem faktów, o tyle informacja ma charakter subiektywny, to znaczy jeden komunikat, a tym samym ten sam zestaw danych, może być źródłem różnych informacji dla różnych odbiorców, w zależności od posiadanej przez nich wiedzy, ich indywidualnego systemu konceptualizacji oraz sposobu kontekstualizacji danych. „Wynika z tego, że proces interpretacji danych wymaga posiadania określonej wiedzy o opisywanym świecie i o języku, w którym dane są zapisane. Wiedza odgrywa zatem aktywną rolę w procesie interpretacji danych, nadawania im znaczenia” 9. Nowa wiedza powstaje wskutek wyciągania wniosków z już posiadanej wiedzy oraz otrzymanych informacji w określonym kontekście.

Próba definicji

Wizualizacja danych

Wizualizacja danych to proces transformacji danych do postaci wizualnej, tj. do obrazu, lub rezultat takiej transformacji. Wizualizacją można nazwać nie tylko różnego rodzaju grafy, wykresy i diagramy, ale właściwie każdą formę wizualną, która powstała wskutek wykonania na zestawie danych określonego powtarzalnego algorytmu – nieważne, czy za pomocą komputera, czy też manualnie – w tym zapis tekstowy i tabelaryczny. Wizualizacja to również wizualny lub samowizualizujący się zapis danych, jak np. ten pochodzący z dawnych sejsmografów, w których wstrząsy były rejestrowane za pomocą wahadła i najpierw przyjmowały formę graficzną, a dopiero później była możliwa ich transformacja do postaci cyfrowej.

Warto się tu zastanowić nad problemem celowości wizualizacji danych, tj. nad tym, czy sposób kodowania, zapisu danych lub też ich transformacji do postaci wizualnej powinien być podporządkowany czytelności i możliwości ich interpretacji. Innymi słowy, czy wizualizacja musi być użyteczna lub efektywnie komunikować informacje. Wydaje się, że zgodnie z definicją danych 10 i przy założeniu, że wizualizacja jest szczególną formą ich zapisu, można powiedzieć, że jest postacią graficzną jedynie opartą na danych, niekoniecznie realizującą określony cel, czy narzucającą ich interpretację lub mającą sformułowany ówcześnie komunikat. Taka definicja otwiera pole z jednej strony do działań eksploracyjnych, nie do końca mających zdefiniowane cele, a z drugiej do wykorzystania wizualizacji danych w działaniach artystycznych, które w ogóle nie muszą być źródłem informacji, a wciąż mogą być nazywane wizualizacją danych.

Infografika / grafika informacyjna

Wyróżniającą cechą grafiki informacyjnej jest jej – jak łatwo się domyślić – aspekt informacyjny. Wobec tego, co już wiemy o informacji, można powiedzieć, że infografika musi zapewniać danym otoczkę, która z kolei umożliwi ich odniesienie do tego, co opisują, a także do wiedzy odbiorcy. Ale co to właściwie znaczy? Infografika oznacza bardziej kompleksową formę niż wizualizacja danych. Może kierować do odbiorcy jeden lub wiele komunikatów nawzajem się kontekstualizujących, co za tym idzie, wykorzystywać pojedynczą lub wiele wizualizacji danych, może zawierać zredagowany tekst, ilustracje, fotografie itp., wszystko po to, aby zapewnić niezrozumiałym dla odbiorcy danym kontekst i objaśnić, jak je interpretować za pomocą treści, które nawiązują do tego, co już wie. Jak twierdził Kant, „puste pojęcie może się odnieść do jakiejś intuicji empirycznej tylko wówczas, gdy istnieje jakaś aprioryczna zdolność figuratywna, która przygotowuje i wspomaga wtłoczenie nieznanej treści w znaną, zrozumiałą już treść” 11.

Infografika z założenia jest użytecznym i efektywnym źródłem określonych informacji dla danego odbiorcy, jednocześnie już pojedyncza wizualizacja danych, nawet w postaci tabeli lub ilustracja, może funkcjonować jako infografika, kiedy jest źródłem informacji.
Pojawia się jednak pytanie, czy infografika podobnie jak informacja ma charakter subiektywny? Trzymając się definicji, trzeba by stwierdzić, że tak. Specjalistyczne wizualizacje dla laika będą tylko szumem informacyjnym, natomiast dla odbiorcy posiadającego wiedzę, jak je interpretować, będą źródłem konkretnych informacji. Różnicę w pierwszym przypadku będzie czynił opis, jak interpretować, oraz elementy kontekstualizujące, dzięki którym wizualizacja nabierze również dla laika charakteru informacyjnego. Z drugiej jednak strony jeśli zawęzimy grupę docelową i tak zaprojektujemy komunikat, że pojawi się pewność jego poprawnej interpretacji wewnątrz tej grupy, będziemy mieli zawsze do czynienia z infografiką.

Co o tym wszystkim myśleć?

Czemu ma zatem służyć rozróżnianie wizualizacji danych i infografik? Na pewno nie powinno być pretekstem do próżnych sporów słownikowych. Będzie natomiast przydatne w zastanawianiu się, co jest w danej sytuacji celem projektowym, nas projektantów lub autora, którego pracę widzimy. W tym drugim przypadku nie pozwoli dać się nabrać. Kiedy natomiast projektujemy sami, musimy zadać sobie pytanie o cel naszych działań, dlaczego chcemy coś zakomunikować12. Wiedząc dlaczego, możemy zadać sobie pytanie „jak”. Z kolei odpowiedzieć na to pytanie pomoże dalsze doprecyzowanie, m.in. czy nasze działania mają charakter artystyczny czy użytkowy, a jeśli to drugie, to czy wykorzystujemy wizualizację jako narzędzie do eksplorowania danych, dając odbiorcy wolną rękę w poszukiwaniu ewentualnych korelacji (podejście eksploracyjne), czy przedstawiamy zestaw danych, prezentując już określone zależności i wnioski (podejście objaśniające). Czy zależy nam na przekonaniu odbiorcy do konkretnego punktu widzenia, wywołaniu zmiany w zakresie postawy (podejście perswazyjne), czy też na jak najbardziej obiektywnym przedstawieniu problemu, które pozwoli odbiorcy zrozumieć dane zjawisko i dokonać własnych spostrzeżeń, niekoniecznie zgodnych z naszymi (podejście informacyjne) 13.

Kolejne pytanie – jakiego narzędzia powinniśmy użyć? Niewielką ilość danych można sprawnie wyrysować ręcznie, jednak w przypadku dużej liczby danych lub takich danych, które chcemy przetwarzać w czasie rzeczywistym albo interaktywnie, najczęściej konieczne będzie stworzenie dedykowanej aplikacji.

Moim celem nie było postawienie kropki nad i, a jedynie zaznaczenie istnienia problemu, który dodatkowo komplikuje się, kiedy inforgafikę i wizualizację danych umieścimy w szerszym kontekście projektowania informacji, komunikacji wizualnej, projektowania graficznego, grafiki użytkowej itd. Nad wszystkim tym od czasu do czasu warto się zastanowić.

Ilustracja tytułowa © Ogólnopolski kwartalnik projektowy 2+3D


  1. Cytat pochodzi z prywatnej korespondencji autora. 
  2. Pojęcie chart junk i współczynnika data-ink wprowadził Tufte w książce The Visual Display of Quantitative z 1983 roku. Pierwsze oznacza graficzne elementy wykresów i diagramów, które nie są niezbędne w procesie kodowania informacji, drugie niezbędną ilość tuszu potrzebną do zaprezentowania informacji. Im wyższy współczynnik data-ink, tym mniej zbędnych elementów. 
  3. M. Grabowski, A. Zając, Dane, informacja, wiedza – próba definicji;
    www.uci.agh.edu.pl/uczelnia/tad/PSI11/art/Dane_informacje_wiedza.pdf 
  4. Zob. Wiedza, informacja i dane,
    www.inzynieriawiedzy.pl/wiedza/wiedza-informacje-dane 
  5. Zob. M. Grabowski, A. Zając, Dane, informacja, wiedza – próba definicji, dz. cyt. 
  6. Zob. T.H. Davenport, L. Prusak, Working Knowledge,
    Harvard Business Review Press 2000. 
  7. Zob. tamże oraz Wiedza, informacja i dane, dz. cyt. 
  8. Zob. K. Lenk, Wątpliwości projektanta informacji wizualnej, vimeo.com/52745649;
    tenże, Krótkie teksty o sztuce projektowania, Gdańsk [2011], s. 106. 
  9. Zob. Wiedza, informacja i dane, dz. cyt. 
  10. Zob. M. Grabowski, A. Zając, Dane, informacja, wiedza – próba definicji, dz. cyt. 
  11. J.-J. Wunenburger, Filozofia obrazów, tł. T. Stróżyński, Gdańsk 2011, s. 54. 
  12. Zob. R. Kosara, Talk: How to Visualize Data, „Eagereyes: Visualization and Visual Communication”, https://eagereyes.org/talk/talk-how-to-visualize-data 
  13. M. Ciesielska, Komunikacja wizualna w działaniu, http://tworczelaboratorium.weebly.com/uploads/1/0/6/3/10632528/komunikacja_w_dzialaniu.pdf 

Edward L. Youmans

Ciekawą postacią ze świata grafiki informacyjnej na dziś jest…

Edward Livingston Youmans
1821–1887

Amerykański popularyzator nauki i pionier tego co Richard Feynman określił jako the role of scientific culture in modern society1, pisarz naukowy, wykładowca, założyciel wydawanego do dziś miesięcznika Popular Science (1872) — pierwszego magazynu traktującego o nauce, zaadresowanego do ogółu społeczeństwa — mówiono o nim interpreter of science for the people2.

Z życia i z projektowania

Edward urodził się w Nowym Jorku, jego ojciec był farmerem i mechanikiem, a matka nauczycielką. Można powiedzieć, że już jako trzynastolatek był dociekliwym naukowcem i nauczycielem — za pomocą własnoręcznie wykonanych przyrządów odtwarzał eksperymenty z Natural Philosophy Comstocka, które następnie objaśniał swoim rówieśnikom.

the mind needed rather to be provoked than informed — słowa nauczyciela Youmansa2

Popularyzacja nauki zawsze wiązała się z koniecznością tworzenia skutecznych komunikatów. W celu objaśniania chemii sporządzał proste i przystępne w odbiorze diagramy. Wykorzystywał je również w swoich książkach — już o pierwszej tj. Class-Book of Chemistry mówiono:

At that time a spark of enthusiasm was no more expected in a text-book of chemistry than in a treatise on contingent remainders. But in Youmans’ pages the chemical elements were alive 2

Najbardziej znaną publikacją Youmansa jest ilustrowany infografikami Chemical Atlas; or, the Chemistry of Familiar Objects 3 z 1854 — książka sprzedała się w liczbie 144.000 egzemplarzy.

Prawdopodobnie Youmans inspirował się Euclid’s Elements (1847) Olive’a Byrne’a, gdzie użytko zbliżonego języka wizualnego do kodowania informacji4. Charakterystyczne dla w Atlasie Chemii tegoż, było prezentowanie atomów w postaci kolorowych kwadratów — przy czym każdy pierwiastek miał przyporządkowany kolor, pole kwadratu natomiast, zależało od liczby atomowej (liczby protonów / elektronów) danego pierwiastka. Budowa cząsteczek przypominała zabawę klockami. Różne ich konfiguracje budowały różne cząsteczki i umożliwia różne reakcji. Łącząc je w grupy i zamieniając miejscami można łatwo uzmysłowić sobie modularną budowę i zależności pomiędzy różnymi związkami, a także szybko zrozumieć różne zjawiska jak np. proces spalania.

W XIX w. powszechne było samokształcenie się, dlatego też, ważniejszy od łatwego dostępu do publicznego szkolnictwa, był dostęp do tanich i dobrze zredagowanych książek. Edward dobrze zdawał sobie z tego sprawę. Na początku swojej kariery zainteresował zjawiskiem rozpowszechnianiem się (dyfuzji) prac naukowych w społeczeństwie. Sam ponawiał ich publikację w Stanach Zjednoczonych, i o ile były ku temu możliwości, robił to za pośrednictwem gazet i periodyków, tak aby dostęp treści był możliwie łatwy i szeroki5. Ostatecznie działania te dały początek założonemu przez niego w 1872 i wydawanemu do dziś miesięcznikowi Popular Science.

W kontekście jego osiągnięć warto wspomnieć, że Youmans od trzynastego roku życia zmagał się z poważnymi problemami ze wzrokiem i przez większość swojego życia był prawie niewidomy.


  1. Maria Popova; How Chemistry Works: Gorgeous Vintage Science Diagrams, 1854; Barin pickinghttp://www.brainpickings.org/2013/01/31/edward-youmans-chemical-atlas 
  2. Royal Society of Chemistry – Edward L. Youmans; www.rsc.org/diversity/175-faces/all-faces/edward-l-youmans 
  3. Youmans Edward Livingston; Chemical atlas, or, The chemistry of familiar objects; 1821-1887; https://archive.org/details/chemicalatlasorc00youm 
  4. John H. Lienhard; Engines of our Ingenuity no. 2063: Edward Youmans; http://www.uh.edu/engines/epi2063.htm 
  5. Wikipedia: Edward L. Youmans; https://en.wikipedia.org/wiki/Edward_L._Youmans 

Log-in project

Kilka miesięcy temu zgłosiła się do mnie Julia z pytaniem, czy znam może kogoś kto pomógłby jej w pracy dyplomowej, a dokładniej napisałby aplikację, wyświetlającą grafy relacji. Cały projekt wydał mi się bardzo interesujący, bo nie często słyszę o studentach grafiki warsztatowej zaprzęgających do swoich prac, tak pragmatyczne narzędzia jak analizę semantyczną tekstu, czy wizualizację relacji. Ciekaw co z tego wszystkiego wyjdzie postanowiłem pomóc — warto było.

A oto co Julia pisze o projekcie:
Projekt LOG-IN jest graficznym zapisem dwóch miesięcy rozmów z Facebooka ze znajomymi z różnych części Europy i świata. Są to osoby poznane podczas podróży, a także bliscy z rodzimych miejsc. Zapiski te są moimi spotkaniami, odbywającymi się w cyberprzestrzeni, które nie tylko dają mi możliwość utrzymania przyjaźni z osobami różnych narodowości, ale także pozwalają na stały kontakt z domem. Rozmowy w mojej realizacji przedstawione są w formie sieci powstałej z grafów uformowanych z połączonych ze sobą wyrazów. Całość ulokowana jest w przestrzeni komputerowej, a środowisko 3D umożliwia widzowi łatwe poruszanie się i eksplorowanie powstałej sieci. Kształt pojedynczego grafu jest wynikiem semantycznej analizy tekstu, liczącej częstotliwość występowania słów w bliskiej odległości od siebie. Analiza ta pozwala na wychwycenie głównych kontekstów rozmowy, a także na znalezienie „słów kluczy”, będących łącznikami pomiędzy tematami. Wyrazy stanowią węzły grafów, a połączenia pomiędzy nimi relacje, w jakich znajdują się od siebie.

login--www-sebastiansikora-pl-6

login--www-sebastiansikora-pl-2

Źródło projektu na GitHub:
https://github.com/ess-seb/Grapher

Download:
Windows: 32bit | 64bit
Linux: 32bit | 64bit

Apetyt na radykalną zmianę — wystawa w Galerii Miasta Ogrodów

Jakiś czas temu, we wpisie Modern City in the Making. Katowice 1865–2015 pisałem o grupie roboczej w ramach, której pracowaliśmy nad wystawą opowiadającą o 150-ciu latach istnienia Katowic, wykorzystując wizualizację danych. Ci, który śledzą mnie na społecznościówkach zapewne wiedzą, że wystawa się odbyła. Niemniej aby formalnościom stało się zadość z lekkim opóźnieniem, chcę zakomunikować ten fakt i na blogu dodając garść linków do dokumentacji, artykułów i recenzji wystawy.

16316325514_78ab602b41_k

Fotografie w tym wpisie autorstwa Barteka Barczyka i Krzysztofa Szewczyka są publikowane na licencji CC BY-NC-SA 4.0

Super projekt graficzny wystawy opracowali Zosia Oslislo-Piekarska, Paulina Urbańska oraz Waldemar Węgrzyn — nieskromnie dodam, że na późniejszym etapie prac i ja dołączyłem do tego zespołu.
Co się tyczy przyszłości samej wystawy, nie jest to oficjalna wiadomość, ale niewykluczone, że wystawa będzie rozwijana i zaistnieje jeszcze w kolejnej odsłonie.

Zobacz koniecznie

Urban Data Stories — data-driven investigation

Pod koniec maja odbyła się pierwsza seria spotkań w ramach Urban Data Stories tj. wydarzenia organizowanego przez Katoiwice Miasto Ogrodów i definiowanego jako an interdisciplinary meeting of designers, developers, planners, activists, journalists and all others interested in the acquisition, processing and analysis of data to create meaningful stories about the city. Więcej informacji znajdziecie na stronie wydarzenia.

Urban Data Stories — data-driven investigation
fot. Urban Data Stories 22-25.05.2014 — Bartek Barczyk — CC-BY Medialab Katowice

Jeśli o mnie chodzi, brałem udział w warsztatach Data-driven investigation, zorientowanych na trening w zakresie dziennikarstwa danych, które prowadził Nicolas Kayser-Bril. Celem piorytetowym było poznanie narzędzi oraz metod tworzenia treści w tzw. nowym nurcie dziennikarstwa, celem drugorzędnym było opracowanie pełnowartościowego materiału do publikacji — i udało się! Produktem trzydniowej pracy naszego zespołu jest artykuł w formie strony internetowej: Strefa Śląsk — Historia Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Strona: Strefa Śląsk Historia Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznejhttp://ksse.medialabkatowice.eu

Równolegle, w budynku CINBA, w ramach UDS odbywały się warsztaty prowadzone przez studio NAND. Korzystając z okazji, w chwili zwątpienia w swoje umiejętności w zakresie javascript, udałem się po pomoc do Stephana, załapując się tym samym na prywatny tutorial z przetwarzania danych pod kątem ich wizualizacji na mapie. Warto tu polecić jego prezentację, która została wygłoszona w klubie KATO — Radical Maps.

Oczywiście nie zabrakło również

Zobacz więcej

Modern City in the Making. Katowice 1865–2015

Tych, którzy choć troszkę śledzą to co robię, chyba nie zaskoczę jeśli prosto z mostu powiem, że biorę udział w kolejnym projekcie katowickiego Medialabu.

Projekt „Modern City in the Making. Katowice 1865–2015” nawiązuje do działalności instytutu Isotype i uniwersalnego języka wizualnego o tej samej nazwie. Odnosi się ona do opublikowanej w 1939 roku książki Modern Man in the Making autorstwa Otto Neuratha, opisującej w przystępny sposób historię ludzkości.

Celem pracy grupy roboczej jest próba zobrazowania historii i obecnej kondycji Katowic za pomocą wizualizacji danych. Forma jest podobna do tej z poprzednich Medialabów. W interdyscyplinarnych zespołach analizujemy i wizualizujemy wybrane zagadnienia dotyczące miasta. Wyniki zostaną zaprezentowane na wystawie w 2015 roku oraz kilku wcześniejszych publicznych konfrontacji projektu.

Wstępny szkic infografiki nt. bezrobocia.

Warsztaty są moderowane przez dr hab. Tomasza Bierkowskiego i dr Justynę Kucharczyk z ASP w Katowicach.

Pierwszy etap projektu zakładał wprowadzenie do tematu, tak wizualizacji informacji jak historii i problematyki Katowic. Tym sposobem mieliśmy przyjemność wysłuchać wykładów referowanych w ramach Miastolab — Nowe idee dla miasta, oraz tych wygłoszonych specjalnie na potrzeby naszej grupy roboczej tj.:

Mając już co nieco pojęcia jak mało wiemy, stanęliśmy przed problemem zdefiniowania tego, co w ogóle chcemy zrobić. Było to o tyle trudne, że na tym etapie nie dysponowaliśmy jeszcze, żadnymi konkretnymi danymi, które pomogłyby określić lub zawęzić dziedzinę projektu. Stanęliśmy więc przed pytaniem; co i w jaki sposób pozwoli nam opowiedzieć o Katowicach w ujęciu 150-ciu lat ich historii jako miasta. Ostatecznie, punktem wyjścia stała się próba odniesienia się do stereotypów, jakie funkcjonują na temat Katowic i katowiczan. W śród nich znalazły się m.in.: Katowice jako miasto górniczo-przemysłowe, zdegradowane środowisko, niska jakość życia, problematyczna tożsamość narodowościowa.

Wstępny szkic infografiki nt. bezrobocia.

Wybrane stereotypy złożyły się na szersze zagadnienia tematyczne według których, podzieliliśmy się na mniejsze zespoły:

  • pierwszy zespół pracuje nad urbanistyczną warstwą miasta;
  • zespół drugi zajmuje się socjologiczną warstwą i odpowiedzią na pytanie kim jest katowiczanin oraz;
  • zespół trzeci zajmujący się gospodarką i strukturą zatrudnienia w mieście.

Oczywiście nie sposób przedstawić kompleksowej analizy tak szerokich bloków tematycznych na przestrzeni 150-ciu lat. Z tego względu, każda z grup pracuje nad wybranymi zawężonymi zagadnieniami.

W tym celu wertujemy książki, internety, odwiedzamy biblioteki, kopalnie i muzea, a także nawiązujemy kontakty ze specjalistami w interesujących nas dziedzinach. Niestety pozyskiwanie danych historycznych w tym wypadku nie jest możliwe do zrealizowania jedynie za pomocą Google. Dane zazwyczaj trzeba pozyskiwać z różnych źródeł, co jest powodem problemów w ich spójności i jakości.

Na chwilę obecną początkowo zasobowo odseparowane grupy coraz częściej wykorzystują opracowania i dane zgromadzone przez inne zespoły. Zaczęliśmy również tworzyć wspólną makietę timelinu, a także definiować kształt jaki przyjmą końcowe wystawy i publikacje.

Wstępny szkic infografiki nt. bezrobocia.

 

Zainteresowanym zdradzę, że pierwsza publiczna konfrontacja (miniwystawa) projektu zaplanowana jest na czerwiec. Nie będzie to jednak publikacja w pełni opracowanych danych, a raczej test modelu, jaki zaprojektowaliśmy w pierwszej iteracji i w oparciu, o który pracujemy. Adresatami miniwystawy są zasadniczo dwie grupy:

  • specjaliści z analizowanych przez nas dziedzin: tu liczymy na informację zwrotną na temat poprawności merytorycznej, a także skuteczności zestawiania danych w celu zilustrowania charakterystyk i procesów;
  • grupa docelowa odbiorców wystawy: którzy pozwolą nam zorientować się czy informacje oraz sposób narracji jaki podejmujemy są dla nich interesujące.

cdn.

 

Zobacz więcej

Open Data Day — grupa robocza

Tak jak wspominałem w poprzednim poście, 23 lutego to światowy dzień otwartych danych publicznych. Z tej okazji katowicki Medialab przygotował trzy dni hucznych obchodów tj. cały zestaw warsztatów, wykładów oraz spotkań z zaproszonymi gośćmi i specjalistami (również z zagranicy). Co więcej powołano do życia grupę roboczą, która podjęła się prac nad dwoma projektami.


Startujemy

Pierwszy projekt zakładał opracowanie wizualizacji/infografiki na podstawie danych pozyskanych z katowickiego urzędu pracy. Drugim zadaniem było zaprojektowanie na poziomie projektu UX społecznościowo-narzędziowego serwisu internetowego, wspomagającego dzielenie się oraz pracę z danymi (dedykowanego przede wszystkim pracownikom organizacji pozarządowych oraz urzędnikom).








Wstępny szkic infografiki nt. bezrobocia.

Prace grupy roboczej były prowadzone przez w sumie przez 5 dni, nie licząc czasu jaki niektórzy uczestnicy poświęcili dodatkowo na dokończenie projektów indywidualnie.
W efekcie, na chwile obecną, projekt wizualizacji informacji można uważać za prawie skończony, natomiast serwis internetowy jest na etapie zdefiniowanej koncepcji, którą będzie można zaprezentować np. w celu ubiegania sie o dofinansowanie dalszych prac.

To co, mogę powiedzieć od sobie, to że praca w grupie to nie przelewki i warto poświęcić trochę czasu na zaprojektowanie samego procesu projektowego. :)




Struktura i funkcjonalność serwisu wymiany danych.

dodano 16 grudnia 2013

Prezentacja projektu grupy, której członkiem byłem czyli katalogu Daniel:

Zobacz również:

Katowice, miasto otwarte — kilka słów o warsztatach wizualizacji informacji, w których brałem udział

Jak pewnie niektórzy z was wiedzą, od września do grudnia brałem udział w warsztatach wizualizacji informacji „Katowice, miasto otwarte”. Jest to projekt mający na celu propagowanie idei transparentnego miasta oraz otwartego dostępu do informacji, a w dalszej perspektywie (jak domniemam) dążący do stworzenia miejskiego API. W tym celu, postawiono na upowszechnianie kompetencji związanych z analizą, interpretacją i wizualizacją dużych zbiorów danych, budując w ten sposób zainteresowanie, ale również przyszłe zapotrzebowanie na tego typu rozwiązania. Organizatorem warsztatów był katowicki Medialab Katowice, a prowadzącym Krzysztof Trzewiczek. Co więcej, gościem specjalnym warsztatów, z którym mieliśmy wielką przyjemność konsultować nasze projekty, był prof. Krzysztof Lenk. Warto tu wspomnieć i polecić wykład, który profesor wygłosił w Rondzie Sztuki pt. „Wątpliwości projektanta informacji wizualnej”.

Udział w warsztatach był nieodpłatny, a do uczestnictwa mógł aplikować każdy. Niemniej, wymagane było zobowiązanie się m.in. do 100% obecności, w sumie w 6 zjazdach po 3 dni (piątek, sobota, niedziela średnio co dwa tygodnie). Ostatecznie, spośród nadesłanych zgłoszeń organizatorzy wybrali 14-to osobową multidyscyplinarną grupę, w skład której wchodziły osoby związane m.in. z projektowaniem graficznym, architekturą, planowaniem przestrzeni, analizą transportu, kulturą.

miastootwarte__www_sebastiansikora_pl_14

Pierwsza część warsztatów (6 dni) zakładała intensywną naukę metod pozyskiwania i przetwarzania danych — w tym posługiwanie się wyrażeniami regularnymi, programowanie w języku Python, korzystanie z webowych API, a także web scraping. Trzeba zaznaczyć, że uczestnicy, którzy mieli wcześniej kontakt z programowaniem, byli w zdecydowanej mniejszości, stąd konieczne było narzucenie ostrego rygoru pracy (nie do końca przystającego do pracowni ilustracji ASP, w której odbywały się warsztaty) oraz pilne odrabianie zadań domowych.

Kolejnym etapem było zidentyfikowanie zagadnień/problemów, które następnie miały być przedmiotem opracowania i wizualizacji — krótko mówiąc research. Na tym etapie, wyłoniły się cztery kilkuosobowe grupy projektowe:

  1. Larmo o zabytki: członkowie projektu zajęli się analizą rejestru zabytków Katowic, a także tego, w jaki sposób obiekty są wpisywane na tę listę larmoozabytki.pl
  2. Miejski Kuklok: trochę na wzór Sejmometru podjął próbę opracowania serwisu internetowego, monitorującego pracę katowickich radnych miejskikuklok.pl
  3. Jak działa miasto: w przystępny sposób wyjaśnia w jaki sposób przeciętny mieszkaniec miasta może zostać radnym rysiunaradnego.pl
  4. Dzieje się w Kato: zajmuje się analizą oferty kulturalnej Katowic, podejmując walkę ze stereotypem Katowic jako miasta, w którym nic się nie dzieje (członkiem tej grupy oprócz Bartoszo Chuderskiego, Pauliny Urbańskiej, Bartłomieja Witańskiego byłem również ja) dziejesiewkatowicach.pl

Pracę w mniejszych zespołach rozpoczęliśmy od doprecyzowania problemów, a także zbudowania dookoła nich historii, wraz z określeniem ich adresatów. W przypadku mojej grupy, kwestia była o tyle trudna, że nie dysponowaliśmy jeszcze danymi, a jedynie ich strukturą, to też trzeba było mieć na uwadze nie jeden, a kilka prawdopodobnych scenariuszy jakie mogą wyniknąć z późniejszej analizy. Międzyczasie trwały prace nad pozyskaniem danych z internetowych informatorów imprezowo-kulturalnych — w tym celu powstało kilka scraperów, w pisaniu których wspomagał nas Krzysztof. Niestety, część wyscrapowanych zestawów danych okazała się być niskiej jakości, z tego też powodu nasz projekt oparliśmy tylko o jedno źródło — oczywiście z nadzieją przyszłego powiększenia próbki o kolejne.
Niemniej w trakcie analizy doszliśmy do ciekawego spostrzeżenia. Na przestrzeni ostatnich lat katowicka oferta kulturalno-imprezowa, w okresach wakacyjnych znacznie się poprawiła i pod względem ilości wydarzeń dorównała okresowi roku szkolno-akademickiego. Może to oznaczać, że Katowice nie odpowiadają już tylko w sposób zachowawczy na wzmożone zapotrzebowanie na wydarzenia, podczas gdy uczniowie i studenci są związani nauką do przebywania w mieście, ale również są w stanie, zainteresować mieszkańców swoją ofertą kulturalną także w wakacje. Podsumowanie można zobaczyć pod wyżej wspomnianym już adresem www.dziejesiewkatowicach.pl.

Efekty naszych prac w formie wydruków można było zobaczyć podczas festiwalu Art+bits w Rondzie Sztuki. Obecnie są one przenoszone na strony internetowe do powszechnego wglądu.

art+bits
art+bits

Oczywiście projekty mogą wymagać jeszcze dopracowania, niemniej wraz ze swoim zapleczem metodologicznym oraz narzędziowym stanowią bardzo dobry punkt wyjścia do dalszych, bardziej zaawansowanych lub po prostu szerzej zakrojonych prac. Jeśli chodzi o aspekt edukacyjny warsztatów, oceniam go bardzo wysoko, a udział w podobnym wydarzeniu poleciłbym każdemu. Nie można nie docenić możliwości rozwinięcia całego szeregu umiejętności, począwszy od tych czysto programistycznych, jak programowanie w Python, czy też wykorzystanie RegEx (z których już nieraz miałem okazję skorzystać w pracy), po przez zmierzenie się z problemami pozyskiwania danych, ich przetwarzania, projektowania metodologii badań, personalizacji rozwiązań, prototypowania, projektowania architektury informacji, wizualizacji informacji, aż po pracę w grupie oraz zamawianie pizzy w wersji dla wegan. ;)
Co więcej myślę, że były to najlepsze warsztaty, w jakich brałem udział.
Ogromnym plusem był fakt, że nie było to jednodniowe spotkanie, jedynie zapoznające z uczestników z danym tematem, a kilkumiesięczne, zobowiązujące przedsięwzięcie, które obranym tematem potrafiło wręcz zmęczyć. Skoro już tak chwalę, nie sposób nie wspomnieć o niestrudzonym prowadzącym, który świetnie spełnił się w swojej roli, a także o możliwości poznania profesora Lenka oraz współuczestników.

Jeśli kogoś zainteresowałem, polecam śledzić poczynania katowickiego Medialabu, bo nie jest tajemnicą, że tego typu inicjatyw będzie więcej, z czego najbliższe to Open Data Day (22 lutego 2013).

Zobacz również:

Marcin Ignac: Evolving Tools

Wszystkich zainteresowanych sztuką generatywną, wizualizacją informacji oraz ciekawymi zastosowaniami programowania, zachęcam do oglądnięcia nagrania prezentacji Marcina Ignaca (prezentacja w ramach FITC 2012 w Amsterdamie). Zachęcam z tym większą przyjemnością, że Marcin jest moim dobrym (choć niestety rzadko widywanym) przyjacielem, którego twórczością inspiruję się już od dłuższego czasu. I choć — nie ma się co oszukiwać — w programowaniu nigdy go nie dogonię, to właśnie jego działania miały dominujący wpływ na moje moje zainteresowanie szeroko pojętą interakcją, interfejsami oraz łączniem programowania z sztukami wizualnymi.
Polecam.

###Zobacz więcej