Kulturnik — Open Culture Hack

Z małym opóźnieniem donoszę, że nasz Kulturnik, zajął pierwsze miejsce na Open Culture Hack — dziękujemy za wyróżnienie!

O co chodzi? Kulturnik to usługa-narzędzie służące popularyzacji kultury wśród młodych osób. Działamy podobnie jak Endomondo, z tą różnicą, że w zamian za dzielenie się informacjami o swojej aktywności wśród swoich znajomych, użytkownicy Kulturnika będą mogli zdobyć bezpłatne wejściówki na wybrane wydarzenia. Kulturnik aktywizuje również sektor prywatny na rzecz finansowania kultury. Nie jest to jednak serwis społecznościowy choć w założeniu działa w oparciu o zasięg już istniejących serwisów tego typu.

kulturnik2

Zespole! Praca z wami to największa przyjemność — jesteście super! To co zrobiliśmy w tak krótkim czasie to kawał dobrego, rozpracowanego projektu usługi. Praca wszystkich była bardzo ważna, ale pozwolicie, że oznaczę tylko dwoje najwytrwalszych, którzy walczyli ze mną do samego końca.

Zespół na starcie to: Karolina Feluś, Wojciech Olszewski, Sebastian Sikora, Ewelina Czechowicz, Jakub Szewczyk, Filip Zarębiński. Pozostałym zespołom gratulujemy!

Log-in project

Kilka miesięcy temu zgłosiła się do mnie Julia z pytaniem, czy znam może kogoś kto pomógłby jej w pracy dyplomowej, a dokładniej napisałby aplikację, wyświetlającą grafy relacji. Cały projekt wydał mi się bardzo interesujący, bo nie często słyszę o studentach grafiki warsztatowej zaprzęgających do swoich prac, tak pragmatyczne narzędzia jak analizę semantyczną tekstu, czy wizualizację relacji. Ciekaw co z tego wszystkiego wyjdzie postanowiłem pomóc — warto było.

A oto co Julia pisze o projekcie:
Projekt LOG-IN jest graficznym zapisem dwóch miesięcy rozmów z Facebooka ze znajomymi z różnych części Europy i świata. Są to osoby poznane podczas podróży, a także bliscy z rodzimych miejsc. Zapiski te są moimi spotkaniami, odbywającymi się w cyberprzestrzeni, które nie tylko dają mi możliwość utrzymania przyjaźni z osobami różnych narodowości, ale także pozwalają na stały kontakt z domem. Rozmowy w mojej realizacji przedstawione są w formie sieci powstałej z grafów uformowanych z połączonych ze sobą wyrazów. Całość ulokowana jest w przestrzeni komputerowej, a środowisko 3D umożliwia widzowi łatwe poruszanie się i eksplorowanie powstałej sieci. Kształt pojedynczego grafu jest wynikiem semantycznej analizy tekstu, liczącej częstotliwość występowania słów w bliskiej odległości od siebie. Analiza ta pozwala na wychwycenie głównych kontekstów rozmowy, a także na znalezienie „słów kluczy”, będących łącznikami pomiędzy tematami. Wyrazy stanowią węzły grafów, a połączenia pomiędzy nimi relacje, w jakich znajdują się od siebie.

login--www-sebastiansikora-pl-6

login--www-sebastiansikora-pl-2

Źródło projektu na GitHub:
https://github.com/ess-seb/Grapher

Download:
Windows: 32bit | 64bit
Linux: 32bit | 64bit

Apetyt na radykalną zmianę — wystawa w Galerii Miasta Ogrodów

Jakiś czas temu, we wpisie Modern City in the Making. Katowice 1865–2015 pisałem o grupie roboczej w ramach, której pracowaliśmy nad wystawą opowiadającą o 150-ciu latach istnienia Katowic, wykorzystując wizualizację danych. Ci, który śledzą mnie na społecznościówkach zapewne wiedzą, że wystawa się odbyła. Niemniej aby formalnościom stało się zadość z lekkim opóźnieniem, chcę zakomunikować ten fakt i na blogu dodając garść linków do dokumentacji, artykułów i recenzji wystawy.

16316325514_78ab602b41_k

Fotografie w tym wpisie autorstwa Barteka Barczyka i Krzysztofa Szewczyka są publikowane na licencji CC BY-NC-SA 4.0

Super projekt graficzny wystawy opracowali Zosia Oslislo-Piekarska, Paulina Urbańska oraz Waldemar Węgrzyn — nieskromnie dodam, że na późniejszym etapie prac i ja dołączyłem do tego zespołu.
Co się tyczy przyszłości samej wystawy, nie jest to oficjalna wiadomość, ale niewykluczone, że wystawa będzie rozwijana i zaistnieje jeszcze w kolejnej odsłonie.

Zobacz koniecznie

Summer Yellow — interaktywna instalacja promująca kolor

Mała dokumentacja jednego z moich pierwszych projektów w Processing. Jest to niewielka, interaktywna instalacja, której zadaniem jest promowanie koloru z palety farb — a dokładniej ciepłego żółtego o nazwie ciepłe lato. Chodziło o to, aby zadziałać na odbiorcę możliwie szerokim spektrum bodźców powodujących skojarzenia z latem, ciepłem oraz promowanym kolorem żółtym.

Jakiś czas temu zostałem zapytany o ten projekt i w zasadzie wzruszyłem ramionami nie bardzo mogąc pochwalić się choćby zdjęciem prezentującym jego działanie to też postanowiłem rzecz odbudować.

Całość działa dosyć prosto. Kiedy naokoło piramidki pojawi się ruch, zostaje ona oświetlona na ciepły żółty kolor (opcjonalnie można również włączyć animowaną teksturę mającą się kojarzyć z cieniem rzucanym przez drzewa — jest też możliwa zmiana ustawień wyglądu i animacji tekstury), a z głośników zaczynają dobiegać odgłosy bawiących się na placu zabaw dzieci. Kiedy ruch zamiera, oświetlenie przygada, a z głośników zaczyna być słychać cykanie świerszczy.

Aplikacja została napisana w Processing i przepisana jakiś czas temu praktycznie od nowa — można sobie ją pobrać z GitHub. Za wykrywanie ruchu odpowiada kamerka na podczerwień.

Zobacz więcej

The Wall

Fanom fotografii, szwendania się po miejskich zakamarkach, a także BMX, polecam album „The Wall” autorstwa Michała Sikory — pomagałem przy składzie.
Tytuł albumu „The Wall” pochodzi od nazwy bmxowego tricku „wallride” — jest to trick, polegający na przejechaniu po pionowej powierzchni przeszkody, czyli po tzw. wallu.

Album jest dostępny w wersji cyfrowej do przeglądnięcia oraz ściągnięcia z issuu.com.

Distorter — czyli jak łatwo połączyć programowanie z grafiką warsztatową

Distorter to mały projekcik, który powstał trochę z przypadku. Ot tak zacząłem eksperymentować z wektorami, następnie korzystając z Processing/Java napisałem aplikację, a dokładniej edytor dystorsji, którego pomocą wykonałem projekty grafik, które to zostały wydrukowane metodą sitodruku (na czarnym bristolu oraz przeźroczystej pleksi). Sitodruki zostały uzupełnione przez generowaną w czasie rzeczywistym animację siatek, zniekształcanych przez wiele poruszających się źródeł dystorsji (podgląd podrzucę przy najbliższej okazji).

To co w projekcie było dla mnie w szczególności satysfakcjonujące, to możliwość (prawie) samodzielnego wykonania wszystkich etapów projektu tj. począwszy od pomysłu, poprzez zaprogramowanie sobie narzędzia, aż po wydruk. Raczej nie sądzę aby można było tu mówić o majstersztyku tak w materii programowania jak i grafiki, niemniej lubię (robić) rzeczy ze specyficznym autorskim podejściem, a myślę, że do takiego można zaliczyć bezpośrednie połączenie programowania oraz grafiki warsztatowej.

Przy produkcji poniższego dokumentu bardzo pomogli mi Michał Sikora (operator kamery) oraz Piotr Madej „Patrick the Pan” (któremu zawdzięczamy podkład muzyczny).
Za pomoc dziękuję również Marcie Pogorzelec, Dorocie Nowak, Dariuszowi Gajewskiemu, Janowi Nardelli, Magdalenie Konik oraz Kompany.

Sceny z filmu:

Zobacz więcej:

Bring Your Own Beamer – Kraków

Krótka wideo-relacja z BYOB tj. Bring Your Own Beamer (24.02.2012). Kameralne acz bardzo sympatyczne wydarzenie w ramach którego, każdy mógł zaprezentować swoje prace na udostępnionym przez Kompany kawałku ściany za pomocą rzutnika. Osobiście pokazałem przedpremierową wersję mojego krótkiego dokumentu „Making of silkscreen” (wkrótce w sieci tj. jak tylko poprawię trzy ujęcia) oraz kilka minut animacji generowanej na żywo.

Rzecz do oglądnięcia na youtube.com (HQ/720p) oraz vimeo.com.

Więcej o BYOB:

Litera (F) w przestrzeni

Pod koniec września, jak niektórzy wiedzą (chociażby z opowieści o moich zepsutych kolanach) byłem na plenerze (w Górkach Wielkich) w ramach którego realizowaliśmy projekt typograficzno-rzeźbiarsko-fotograficzny. Mianowicie, dobrani 2–3 osobowe zespoły mieliśmy zrealizować temat „Litera w przestrzeni” na który składało się wykonanie rzeźby (wylosowanej uprzednio) litery wykorzystując materiały znalezione w okolicy, sfotografowaniu jej tak aby elementem kompozycji była osoba, a następnie wykonaniu dokumentacji w postaci folderu. Nasz “krakowski” zespół od litery F składał się ze mnie oraz Niny Gregier, dodatkowo, kiedy rąk do pracy potrzeba było więcej, swoją pomoc chętnie oferował zespół od litery B (tj. Tomasz Gorol i Grzegorz Kowal) za co jeszcze raz dziękujemy[niny], oczywiście nie można zapomnieć również o Helenie, która po mimo chłodnego wieczoru pozowała do sceny „ze zjawą‟.

Od początku nasz projekt był inspirowany otoczeniem. Kamienista rzeka, gęste zarośla i niepokojąco spokojna tafla wody, zdecydowały o podjęciu konwencji horroru. Naszym założeniem było zbudowanie tajemniczej i niepokojącej sceny, a litera „F” miała posłużyć za element scenografii. Cała rzeźba miała 2,8 metra wysokości, 2 metry szerokości oraz 0,7 m głębokości. Przygotowując gałęzie, nie docinaliśmy ich idealnie na wymiar, ale zostawialiśmy nieco dłuższe, co pozwoliło uzyskać niepokojącą, nieregularną i autentyczną w kontekście otoczenia formę (co fajnie wyszło na zdjęciach we mgle).

Pierwszą realizacją tego założenia było „spotkanie ze zjawą”.
W scenie tej postawiliśmy na tajemniczość i zaskoczenie, próbując wykreować nie do końca racjonalne czy też oczywiste zjawiska. Do sceny, obok litery został usypany podest z kamieni, wysoki na tyle, aby nie przeciął tafli wody. Stojąca na nim postać miała robić wrażenie jak gdyby stała lub chodziła po wodzie, wrażenie to dodatkowo wzmacnia druga osoba zanurzona po kolana w wodzie. Ciekawym i dezorientującym efektem okazały się być odpowiednio oświetlone owady latające nad rzeką.

Drugą realizacja powstała dosyć spontanicznie, a główną inspiracją były bardzo sprzyjające tego rodzaju klimatowi warunki pogodowe – tj. deszcz i mgła. W tej scenie skupiliśmy się w szczególności na uczuciu niepokoju. W naszym zamierzeniu było stworzenie wrażenia, jak gdyby zaraz miało się coś wydarzyć, wzbudzić napięcie i poczucie oczekiwania na nieuniknione. Swoją drogą ciekawe sprawa taka sesja w deszczu i lodowatej wodzie po kolana ;)

Pomimo tego, że projekt, wymagał dużo pracy, samoorganizacji i odporności na trudne warunki pogodowe, dostarczył nam naprawdę dużo frajdy. Dla mnie — osoby która jeszcze niedawno ograniczała się w projektowaniu/tworzeniu wyłącznie do komputera było to tym ciekawsze doświadczenie. Zamiast herbatki, muzyki i ciepłych kapci przed komputerem, cały przemoczony targałem badyle z lasu i kaleczyłem paluchy. Niemniej widok finalnej formy a potem również i wykonanych jej zdjęć zdjęć, okazały się być warte fatygi i pracy w deszczu, niedostatku snu a nawet upadniętego obiektywu (moja sigma 24–70 2.8 zaliczyła podłogę i nie ma się zbyt dobrze).

Na zakończenie poglądowo literki innych grup, które pomagałem fotografować.

A by Karolina Zarańska, Ola Krawczyk

B by Grzegorz Kowal, Tomasz Gorol

###Zobacz więcej
Pełna galeria / Full Gallery (google+/picasaweb.com)

###Inni o projekcie
plener, Górki Wielkie (wpis na blogu Niny Gregier)
litera „F” (wpis na blogu Niny Gregier)