Dizajn w KATO – projektowanie i dane

Nieco niespodziewanie dostałem zaproszenie na dyskusję w ramach Design w Kato. Cykl ten jest prowadzony przez Natalię Pietruszewską-Golbę, Paulinę Urbańską, Tomka Bierkowskiego oraz KATO bar. Formuła spotkania zakłada udział gości, którzy w zależności od upodobań oraz tematu z jakim im się przyjdzie zmagać, ku zaciekawieniu publiczności zgadzają się ze sobą lub wręcz przeciwnie, każdy z osobna obstaje przy swoim – klasyczna dyskusja, można by powiedzieć. Mam nadzieję, że już spotkaliście się z tą inicjatywą, a jeśli nie to koniecznie się zapoznajcie, śledźcie zapowiedzi i wpadajcie posłuchać, albo jeszcze lepiej podyskutować.

Poza mną w dyskusji, oprócz już wcześniej wspomnianych moderatorów, udział wzięli dwaj niezwykle nobliwi goście, tj. Łukasz Trembaczowski (socjolog, koordynator projektów badawczych) oraz Marcel Benčík (projektant, wykładowca ASP w Bratysławie). Edycja na którą nas zaproszono skupiła się na szeroko pojętej wizualizacji danych. Zakres tematyczny jednak został określony na tyle ogólnie, że sama dyskusja potoczyła się stosunkowo swobodnie i ostatecznie zaczęliśmy drążyć to, jak nauka ma się do projektowania i vice versa. Nota bene przed kilkoma laty był to motyw przewodni dwóch konferencji katowickiej ASP tj. Agrafy, a także równie udanego Fest Design 2016, tematyka więc na czasie i  wydaje się interesować nie tylko mnie. Oczywiście nie byłbym sobą gdybym podczas debaty nie przytoczył kwestii, o których pisałem w Comic Science. Przykładem może być tutaj historia prezentacji CERN wykorzystanej podczas ogłaszania odkrycia bozonu Higgsa. Bardzo interesujące było zderzyć się z opinią Łukasza na ten temat, aby następnie przegadać kwestie kwestie finansowania, świadomości projektowej, wiarygodności badań, jak również wzajemnych chęci i niechęci oraz ról jakie pełnią we wzajemnych relacjach naukowcy i projektanci. Wszystko bardzo i niezwykle ciekawe – dzięki za zaproszenie!

Zobacz również

5. Międzynarodowa Konferencja Projektowa AGRAFA: Attitudes — postawy kontrowersyjne

No i właśnie Agrafa. Agrafa to wydarzenie w skład którego wchodzą konferencja, konkurs projektów studenckich oraz warsztaty, organizowane przez katowicką ASP. Całość jest poświęcona przede wszystkim projektowaniu graficznemu, acz tematyka z roku na rok, coraz częściej i śmielej wybiega w nieco szersze przestrzenie projektowania doświadczeń użytkownika, czy też usług, poruszając niewizualne aspekty projektowania. Co się tyczy mnie, jako konferencyjny słuchacz na Agrafie pojawiam się od 2012 roku – praktykę tę zresztą mogę wszystkim szczerze polecić. W tym roku była to już piąta edycja, tym razem pod hasłem Attitudes tj. postawy projektantów jakie przyjmują wobec codziennych wyzwań. Organizatorzy konferencji odwołując się do słów Andrzeja Pawłowskiego pytają wprost, czy postawa projektanta ma znaczenie, a jeśli tak, jaki ma wpływ na jego profesję.

„Projektowanie jest postawą projektanta wobec środowiska społecznego i środowiska materialnego. Jednym z jego podstawowych celów jest uczynienie życia szczęśliwym. Jest więc również organizowaniem uczuć, a w każdym wypadku wpływaniem na uczucia” Andrzej Pawłowski, Człowiek – środowisko, Inicjacje, Kraków, 1969

Może dlatego, że z wiekiem robię się nieco wygodny, choć cała konferencja była warta wysłuchania, pozwolę sobie opowiedzieć więcej jedynie o trzecim, ostatnim panelu, który wzbudził chyba najwięcej emocji. Pierwszą prelegentką była tu Karin Langeweld, której prezentacja okazała się być czymś w rodzaju – uderz w stół, a nożyce się odezwą. Ale o tym za chwilę. Karin zaprezentowała swoje portfolio, i choć wiele jej projektów było interaktywnych (jak na przykład interaktywne plakaty, które reagowały na przechodniów) i dobrze się je oglądało, to nie poruszały szczególnie ważnych tematów, a większość z tego co zostało zaprezentowane i powiedziane, można podglądnąć na behance.

Kolejnym prelegentem po Karin był Marek Piekarski – ten gość rozwalił całą konferencję! W pozytywnym tego słowa znaczeniu oczywiście. Z tego co mi wiadomo na co dzień anarchista, współwłaściciel księgarni Zemsta, grafik, na konferencji reprezentował Kolektyw Rozbrat czyli grupę anarchistyczną (?) działającą w Poznaniu. Zaczął bardzo skromnie, omawiając działania, kontekst i całą dyskusję jaką prowadzi grupa m.in. z władzami Poznania za pomocą różnego rodzaju prowokacji, w które jest zaangażowane projektowanie (plakaty, wlepki, itp.). Ciekawe wydało mi się, że niekomercyjne wykorzystywanie identyfikacji miasta na plakatach komentujących poczynania lub stwierdzenia miejskich dysydentów, zostało zgłoszone do prokuratury jako nielegalne wykorzystanie własności intelektualnej. Przeszło mi wtedy przez myśl, że być może jest to jeden z powodów, dla których herby nie są zbyt chętnie stosowane przez władze miast. W każdym razie Marek okazał się być absolutnie przebojowym i faktycznie jego prezentacja, z czasem zaczęła przypominać wiecową przemowę z rozrzucaniem propagandowych ulotek włącznie. Taki też miała wpływ na całą widownię – co jakiś czas tylko poszerzając uśmiechy i niedowierzanie. W pewnym momencie szturchnąłem Waldka – Waldek, tej prezentacji nie będzie na youtube! Wystąpienie zakończyło się stwierdzeniem, że czasem warto zrobić sobie przerwę w projektowaniu butelek cocacoli i zaangażować się w coś społecznego, co sprawi, że nasze sąsiedztwo będzie lepsze.

Autorami ostatniej prezentacji byli VeraRuedi Baur. Tutaj właściwie tak jak można było się spodziewać, pokazali garść dojrzałych projektów. Nie można było też nie zauważyć ich nakręcenia wystąpieniem Marka, czemu Ruedi dał wyraz już wcześniej, klaszcząc samotnie. Również Baur podkreślili wagę zaangażowanego projektowania, nawiązując do swojej publikacji z infografikami traktującej o trudnych tematach dotyczących ludzkości, czym jak stwierdzili, mogli nadepnąć na interesy kilku swoich potencjalnych klientów. Co się jednak tyczy mojego odbioru ich prezentacji, spodziewałem się czegoś więcej. Może mając po prostu w pamięci wystąpienie Oliviero Toscani’ego kończące Think (in) Visual Communication spodziewałem czegoś podobnego, a może najzwyczajniej wykład Marka trudno było przebyć pod względem ogólnej ekspresji, nieco bardziej stonowanym osobom.

Po części wykładowej każdego modułu miała miejsce dyskusja, i tu wrócę do nieszczęścia jakie miała Karin. Otóż jak widzicie trafiła do bardzo charakternego panelu, który mocno pobudził wszystkich do nieco wywrotowego myślenia. W pewnym momencie z widowni padło pytanie a propos projektu prezentowanego przez Karin. Był to projekt systemu informacji dla wystawy na której prezentowano narzędzia średniowiecznych tortur. Otóż zwiedzający wystawę dostawali latarkę UV po poświeceniu którą, na pozornie pozbawiony jakichkolwiek dekoracji, czy opisów pomieszczenie pojawiały się komiksowe ilustracje (trochę w stylu kreskówki Scooby Doo), objaśniające czemu służył dany przyrząd. Słuchacz z widowni zapytał więc, czy to w porządku, aby traktować skądinąd tak poważny temat w sposób humorystyczny. Karin odpowiedziała podtrzymując słuszność takiego podejścia, na co nieusatysfakcjonowany rozmówca dopytał, czy dla muzeum w obozie koncentracyjnym również wykorzystałaby tego typu stylistykę. Karin tym razem zaoponowała, że nie, że w tym wypadku faktycznie nie wypada, na co padł argument, że przecież ofiary to ofiary… no i kiedy oni tak sobie od zdania do zdania, nagle wybuchnęli państwo Baur – że według nich to skandal, że wystawa została zaprojektowania w ten sposób i oni sobie nie wyobrażają, aby ich dzieci miałyby oglądać coś takiego! Zapadła cisza, prowadzący panel prawie umarł na scenie, po czym gorączkowo zaczął kończyć dyskusję… czy słusznie? Nie wiem, choć mam wrażenie, że podobnie jak artykuły naukowe tak i projekty powinny być poddawane merytorycznej recenzji – w szczególności jeśli stanowią obiekt prezentacji na konferencji tego typu. Czy powinna to być krytyka publiczna, czy raczej obustronnie ślepa recenzja? Z pewnością, ta druga wykluczyłaby niezręczne sytuacje już w obrębie późniejszej publicznej dyskusji. Tym niemniej uważam, że projektowanie zasługuje na poważniejszą dyskusję niż tylko klikanie lajków na behance. Jakby na to nie spojrzeć wydaje się, że tytułowej analizie postaw stało się zadość.

Jeśli chodzi o samą konferencję chyba najlepszą recenzją powinien być fakt, że już nie mogę się doczekać kolejnej jej edycji. Do zobaczenia więc następnym razem, oby jak najszybciej!

Zobacz więcej


Ilustracja tytułowa © Międzynarodowa Konferencja Projektowa Agrafa (system identyfikacji wizualnej: Paulina Urbańska we współpracy ze studentami, liternictwo Paulina Duźniak)

World Usability Day 2016 – Kraków

Drugi raz z rzędu – więc wygląda na to że nie przypadkowo – znalazłem się krakowskim WUD. Tym razem niestety, w przeciwieństwie do ubiegłego – a i mam nadzieję, że w przeciwieństwie do przyszłego – roku nie wziąłem udziału w warsztatach. Co się jednak tyczy części wykładowej chciałbym wspomnieć dwie bardzo dobre prezentacje, które łączyło krytyczne, acz konstruktywne myślenie oraz wątpliwości wobec fetyszyzowanej wszem i wobec innowacji, która – jak mówcy zauważyli – często bywa celem samym w sobie.

Autorem pierwszej pierwszej z wspomnianych prezentacji był Jacek Gądecki – socjolog i antropolog społeczno-kulturowy zainteresowany badaniem tego, co w uogólnieniu można nazwać pracą zdalną z domu oraz jej wpływem na przestrzeń domu oraz zachowanie domowników. Na tym się jednak nie skończyło, istotnym problemem jaki został również poruszony było zagęszczanie przestrzeni biurowej, co często jest argumentowane swego rodzaju wytrychem, w postaci teorii na temat intensyfikacji gęstości społecznej i jej rzekomego, pozytywnego wpływu na powstawanie innowacji – podczas, gdy tak naprawdę chodzi o redukcję kosztów i mówiąc bez ogródek, upychanie większej liczby pracowników na mniejszej przestrzeni. Autor opowiadał o obszarze styku antropologii i dizajnu jako styku przeszłości i przyszłości. Prezentacja wyważona, problemowa w lekkim akademickim tonie – super. Ogromnie żałuję, że autor nie zgodził się na nagranie prelekcji i nie mogę wam jej podlinkować – wysłuchanie jej było niewątpliwym plusm bycia na konferencji osobiście. Mam jednak nadzieję, że będzie jeszcze niejedna okazja posłuchać Jacka, więc jeśli wam się takowa nadarzy zdecydowanie skorzystajcie!

Drugą ważną prezentacją była prezentacja Marcina Malickiego – ta jest dostępna w postaci nagrania więc nie będę się rozpisywał, tylko polecę każdemu obejrzeć samodzielnie i obowiązkowo. Marcin rozpoczął od obalenia kilku – jak to określił – farjerskich przekonań na temat projektowania, sprawnie przeszedł przez projektowe, objawione git-prawdy, aby ostatecznie skupić się na roli podejmowania decyzji i brania za nie odpowiedzialności.

„Nie chodzi o to żeby mnożyć wątpliwości, zastanawiać się czy to ja, czy ja się nadaję i tak dalej. Tylko po prostu jest wojna – i my albo oni. Na koniec liczy się ten kto się zdecyduje, ten kto chce to zrobić, a nie ten kto jest najlepszy” — Marcin Malicki – cytat nieco wyrwany z kontekstu.

Świetna prezentacja, przekąsem i humorem przywołująca na myśl „Jak przestałem kochać design” Wichy – i kto wie może nawet nie przypadkowo. Całość poparta historiami z projektowego podwórka Marcina, m.in. z okresu pracy w Centralnym Ośrodku Informatyki i pracą nad projektem dowodu osobistego oraz formularzy dla urzędów.

I jeszcze komentarz „do”, a może raczej „po” prezentacji Estimote. W pewnym sensie ma problem z tego typu prezentacjami i nie chodzi tu nawet o niefortunne porównanie użytkownika do białka, ani też konkretnie o Estimote – któremu bądź co bądź gorąco kibicuję. Oczywiście poruszono kilka ciekawych tematów, jednak wszystko wydało się zamykać w obrębie promocji produktu. Szkoda, bo beakony są niezwykle ciekawym rozwiązaniem i to nawet nie tyle technicznym, co reprezentującym problematykę związaną z gromadzeniem wrażliwych danych, czy też szeroko pojętym smart city, będąc wręcz idealnym pretekstem do dyskusji na ten temat. Na konferencji projektowej, bardzo wskazane jest skupić się na krytycznym i problemowym podejściu do obszaru, czy rozwiązania za którym się stoi. Również w przypadku sponsorów, takie podejście wydaje się być bardziej autentycznym i szczerym, a co za tym idzie o lepszym odbiorze.

Na koniec uśmiech do organizatorów — dobra robota! :)

Zobacz więcej

Ilustracja tytułowa © WUD Kraków

III miejsce na Hack4Good 0.6 — Lokalnie

Ostatnio blogowo nieco zamilkłem, więc czas zacząć nadrbiać zaległości! Zacznę od drugiej w tym roku edycji hack4good. Ideii nie będę rozpisywał, możecie o niej przeczytać w moim poście na temat styczniowej edycji oraz na oficjalnej stronie hackathonu. We wrześniowej edycji pochyliliśmy się nad problemami ochrony środowiska, zmian klimatu oraz świadomej konsumpcji.

Co ciekawe w drużynie której byłem członkiem nie było ani jednego programisty co, jak na hackathon było sytuacją dosyć niecodzienną — niemniej jak się później okazało, wcale nie wadą. Praktyki w pracy w multidyscyplinarnym zespole nigdy za wiele — nie ma co ukrywać, że często jest to wyzwaniem samo w sobie — jednak i rezultaty takich działań często są bardzo ciekawe.

Jeśli chodzi o nasz projekt zajęliśmy się na problemem importu żywności, a celem było zachęcenie konsumentów do kupowania lokalnie. Najpierw skupiliśmy się na samym problemie, odkrywając szereg ciekawych zależności i faktów na dziedzinie zdrowia, ochrony środowiska oraz ekonomii. Szybko powstał pomysł, aby podzielić się tymi informacjami z naszymi odbiorcami. Jeśli chodzi o target postawiliśmy na pracę u podstaw, w związku z czym adresatem naszego projektu zostały rodziny z dziećmi. Nie chodzi tylko o wychowywanie najmłodszych, ale o stworzenie pretekstu i pewnej platformy w ramach której dorośli mogliby rozmawiać o odpowiedzialnych zakupach ze swoimi pociechami, tym samym samemu nabywać wiedzy na temat problemu — ot, czasem wystarczy chwila refleksji aby go dostrzec. Ze względu na specyfikę zespołu nie poszliśmy w kodowany produkt. Ostatecznie powstał zestaw faktów i danych na temat kupowania lokalnych i importowanych produktów, a także prosty język wizualny z pomocą którego można przygotować materiały, które posłużą jako pomoc w dyskusji i dydaktyce. Całość została udostępniona na licencji CC BY-NC.

Jako przykład pierwszej implementacji w\w paczki powstał projekt animacji ilustrującej różnice pomiędzy długą, a krótką ścieżką dostaw żywności. Doskonałym przykładem okazało się jabłko. Scenariusz animacji zakłada wykorzystanie kontrastu i pokazanie w pierwszej kolejności ścieżki dostawy polskiemu konsumentowi jabłek z Argentyny (~120.000 km), a następnie takich uprawianych lokalnie tj. do 150 km od docelowego odbiorcy. Scenariusz uwzględnia wcześniej wspomnia fakty i zależności przy tym występujące. Animacja może z łatwością zostać przeprojektowana na info-plakat lub inną formę komunikatu wizualnego.

Pomimo, że powstał szczegółowy scenariusz, grafika i wstępny projekt w After Effects, samej animacji nie ukończyliśmy i biedna czeka na łaskawego animatora, który chciałby poświęcić jej kilka chwil :)

Niestandardowe jak na hackathon podejście zaowocowało III miejscem jakim zostaliśmy uhonorowani — z czego jesteśmy bardzo dumni.

Jeśli chodzi o pozostałe zespoły baaardzo polecam zainteresowanie się projektem Holepatchers, który zajął pierwsze miejsce lokalnie oraz drugie na międzynarodowym szczeblu. Polecam śledzić newsy na profilu na fb — bo dzieje się.

Dla ciekawskich wspomnę jeszcze o drugim miejscu, które zajął projekt FoodSurfing.pl. Ze szczegółami projektu FoodSurfing możecie zapoznać się w prezentacji.

Zobacz więcej

Medialab Kraków — design thinking w projektowaniu innowacji na rzecz zmiany społecznej

Jako krakus (taki oryginalny z metką, certyfikatem i hologramem), a także regularny uczestnik projektów katowickiego Medialabu, nie mogłem się powstrzymać od wzięcia udziału w Medialabie krakowskim. Warsztaty są organizowane przez Warsztat Innowacji Społecznych i trwają dwa weekndy, podczas których w multidyscyplinarnych zespołach pracujemy nad rozwiązaniami wcześniej zidentyfikowanych problemów społecznych. W przeciwieństwie do sposobu działania katowickiego Medialabu, który można określić ciągłym (a może nawet instytucjonalnym), krakowski Medialab jest wydarzeniem.

Pierwszorzędnym celem warsztatów jest nauka posługiwania się narzędziami i metodykami czerpiącymi z idei design thinking, drugorzędnym zaś wypracowanie działającego rozwiązania wykorzystującego internet. W związku z tym prace podczas pierwszego weekendu były podporządkowane ścisłemu harmonogramowi. Miało to swoje plusy jak i minusy, niemniej mając na uwadze priorytet edukacji, podejście uważam za bardzo trafne i skuteczne — często mi brakuje sztywnego planu działania podczas różnego rodzaju warsztatów. Podczas drugiego weekndu skupiliśmy się już na pracy, a sposób jej organizacji zależał os samej grupy — u nas było luźno, co nie znaczy że nieskutecznie ;) Oprócz regularnych uczestników każdy z zespołów posiadał przyporządkowanego tzw. mentora czyli moderatora, programistę oraz projektanta grafiki. Takie zaplecze praktycznie zapewniało każdemu zespołowi zdolność wypuszczenia prototypu.

W skrócie przebieg warsztatów wyglądał następująco:

  1. Określenie potencjału i kompetencji zespołu, tego co potrafimy i tego co wiemy;
  2. Zidentyfikowania inspirującego nas problemu;
  3. Określeniu grupy docelowej i jej potrzeb;
  4. Na bazie zidentyfikowanych potrzeb zaproponowanie rozwiązania oraz zaprojektowanie jego funkcjonalności;
  5. Stworzenie prototypu
  6. Opracowanie strategii marketingowej i dotarcie do grupy docelowej.

Zespół, którego byłem członkiem pracował nad serwisem Zróbmy co! dedykowanym przede wszystkim osobom zaraz przed lub bezpośrednio po obranie dyplomu, pracującymi nad swoim pierwszym projektem i mającymi problem ze skompletowaniem multidyscyplinarnego zespołu. Nasz serwis ma pomagać przełamać lody i taki zespół skompletować, niezależnie czy mamy pomysł czy chcemy zaangażować się w ciekawą inicjatywę.

Warsztaty bardzo fajne i edukacyjnie wartościowe — polecam!

Zobacz więcej

Hack4Good 0.5 — Hacking a better world together

Dwa tygodnie temu, w Krakowie miało miejsce bardzo fajne wydarzenie tj. Hack4Good 0.5 Kraków. Hack4Good jest międzynarodową serią hackatonów (ta została organizowana w 30 miastach na całym świecie), zorientowanych na rozwiązywanie prospołecznych problemów zgłoszonych przez m.in. różnego rodzaju NGO oraz aktywistów. Na realizację rozwiązania, począwszy od zebrania zespołu, aż po działającą aplikację było jedynie 48 godzin. Może wydawać się to niewiele, jednak oglądając prezentacje projektów kolejnych grup, trudno było odnieść wrażenie, że jeszcze dwa dni wcześniej nikt nie znał problemu, nad którym będzie pracował.

Oczywiście nie wszystkim i nie wszystko udało się dopiąć na ostatni guzik, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby projekty nie mogły być rozwijane po zakończeniu weekendowego eventu — tak jak się to dzieje z projektem mojego zespołu. Oczywiście całe wydarzenie miało charakter nonprofit w sensie finansowym, bo nawet pomijając nagrody za najlepsze realizacje, profity były naprawdę niezłe — jak choćby wartościowe nowe znajomości.

© Wideorelacja — Marcin Grochowina

###Hack4Good dla Wawelskiej Kooperatywy Spożywczej
Zespół którego byłem członkiem (w składzie Bartosz Janota, Bartosz Polnik, Radosław Chamot, Sebastian Sikora, Tomasz Abramski), podjął się rozwiązania problemów z jakimi boryka się Wawelska Kooperatywa Spożywcza tj. ułatwienia procesu składania zamówień oraz wspomaganie jej bieżącej działalności. W dużym skrócie kooperatywa spożywcza jest nieformalną grupą ludzi, którzy wspólnie kupują żywność bezpośrednio od lokalnych rolników. Korzyścią takiego rozwiązania jest dobra cena (wynikająca z hurtowej siły nabywczej oraz pominięcia pośredników) i pewne, ekologiczne źródła produktów. Ciekawym aspektem jest również swego rodzaju partycypacja produkcji. Dzięki Ewie (przedstawicielce Wawelskiej Koop) naprawdę nieźle zapoznaliśmy się z życiem i funkcjonowaniem kooperatywy. Podczas researchu udało nam się zidentyfikować kilka obszarów działalności, w stosunku do których mogliśmy zaproponować realne rozwiązania:

  • Zarządzanie zamówieniami;
  • Organizowanie pracy i zadań członków na rzecz kooperatywy;
  • Pozyskiwanie nowych źródeł produktów.

Research



Ostatecznie, ze względu na ograniczenia czasowe zdecydowaliśmy się skupić na problemie zarządzania zamówieniami członkowie–kooperatywa. Jest to podstawowy problem. Dotychczasowa organizacja kooperatywy (w tym składanie zamówień) jest realizowana za pomocą ogólnodostępnego i ogólnoedytowalnego przez członków arkusza kalkulacyjnego. Jak łatwo zauważyć takie rozwiązanie jest bardzo wrażliwe na błędy i na dłuższą metę po prostu niewygodne.

Rozwiązaniem jakie zaprojektowaliśmy, a chłopaki od backendu cały czas realizują, jest autorska aplikacja webowa pomagająca okiełznać cały ten galimatias. Technologia jaką wykorzystuje nasza aplikacja to: JAVA, Spring MVC / Security, Hibernate, JSP, HTML + CSS + Bootstrap. Dodatkowo widząc pewne braki, pozwoliłem sobie na mały redesign logo oraz strony kooperatywy.

Redesign in progress

Jak wspomniałem, prace cały czas trwają, jednak już teraz można powiedzieć, że nasze narzędzie z całą pewnością zostanie wykorzystane przez zaprzyjaźnioną kooperatywę. Oczywiście cały projekt jest otwarty, więc i inne kooperatywy również będą mogły z niego skorzystać, a także w ramach potrzeby rozwinąć czy też zmodyfikować.

I na koniec jeszcze nasza finałowa prezentacja, przedstawiana na koniec eventu. Niestety działanie aplikacji demonstowaliśmy na żywo, z tego względu prezentacja nie zawiera opisu samej aplikacji. Logo również przeszło kolejny, acz już nieco mniejszy redesign, więc zainteresowanych aktuanym stanem projekciku muszę prosić o cierpliwość. Na chwilę obecną rzecz stoi lokalnie, ale jak tylko będzie online — podlinkuję.

Zobacz więcej