Badania naukowe vs projektowanie graficzne — w przeddzień konferencji

Pierwszy stycznia tj. już jutro rozpocznie się 3. Międzynarodowa Konferencja Projektowa, tym razem hasłem „Badania naukowe w projektowaniu graficznym. Projektowanie graficzne w badaniach naukowych.” Wydarzenie jest organizowane przez Wydział Projektowy katowickiej ASP, a wykłady poprowadzą: Alecos Papadatos (GR), Gerard Unger (NL), Jan Kubasiewicz (USA), Joachim Sauter (DE), Jorge Frascara (CA) oraz Lucienne Roberts (UK) — szczegóły na stronie konferencji.

Na uwagę zasługuje przede wszystkim hasło konferencji, które bardzo trafnie przedstawia to co się ostatnimi czasy dzieje w szeroko pojętej nauce oraz projektowaniu graficznym.

Nauka znalazła się etapie, w którym zrozumienie przez przeciętnego człowieka tego czym dokładnie zajmują się naukowcy jest najczęściej niemożliwie — co więcej, sami naukowcy nie są w stanie przełożyć bardzo drobiazgowej wiedzy na na postać powszechnie oczywistą. Jest to o tyle istotne, że badania naukowe potrzebują argumentacji popierającej ich finansowanie. Społeczeństwo coraz bardziej zdystansowane do współczesnej nauki i żyjące w realiach gospodarki konsumpcyjnej, najzwyczajniej potrzebuje motywacji oraz oczywistych korzyści jakie może pozyskać w ramach poczynionych inwestycji. Wytłumaczenie może i cyniczne, ale w dużej mierze prawdziwe w szczególności, dla badań których efekty nie przekładają się bezpośrednio na rozwój gospodarki — poświadczyć mogą min. naukowcy z Fermilabu (tak a propos ostatnich doniesień o bozonie Higgsa). Należy również pamiętać, że samo dojście do pewnych wniosków w ramach badań naukowych i zauważenie problemu często jest jeszcze dalekie od jego rozwiązania. Często zrozumienie problemu przez społeczeństwo jest konieczne tak jak to jest w przypadku ochrony środowiska, poszanowania praw człowieka czy prowadzenia transparentnej polityki.

W tym kontekście projektowanie graficzne jest narzędziem za pomocą, którego jest możliwe tworzenie nośników wiedzy (takich jak materiały edukacyjne), które swoją klarowną formą będą przedstawiały społeczeństwu procesy, fakty oraz złożone informacje w sposób łatwy do interpretacji oraz będą zachęcały do zgłębiania wiedzy, a przez to będą wspierały tworzenia społeczeństwa opartego na niej.

Co ciekawe coraz częściej słyszy się o zorientowaniu projektowania na użytkownika. Niby nic nowego, a jednak w kontekście projektowania interakcji, okazuje się, że praktycznie, każdy projekt powinien być traktowany indywidualnie i dostosowany do wymagań ściśle określonej grupy użytkowników. Określenie takiej grupy, a także jej preferencji i zachowań odbywa się właśnie na podstawie badań, których wyniki mają bezpośredni wpływ na dalsze postępy w danym projekcie. Dzięki temu jest możliwe projektowanie urządzeń, interfejsów, systemów informacji czy nawigacji tak, aby te (z punktu widzenia użytkownika) w magiczny sposób wiedziały czego mu w danej chwili potrzeba i pomagały mu osiągnąć bardziej lub mniej świadome cele.

Czego spodziewam się po konferencji?
Przede wszystkim sporej dawki projektowego pragmatyzmu — czyli tego co lubię.

Litera (F) w przestrzeni

Pod koniec września, jak niektórzy wiedzą (chociażby z opowieści o moich zepsutych kolanach) byłem na plenerze (w Górkach Wielkich) w ramach którego realizowaliśmy projekt typograficzno-rzeźbiarsko-fotograficzny. Mianowicie, dobrani 2–3 osobowe zespoły mieliśmy zrealizować temat „Litera w przestrzeni” na który składało się wykonanie rzeźby (wylosowanej uprzednio) litery wykorzystując materiały znalezione w okolicy, sfotografowaniu jej tak aby elementem kompozycji była osoba, a następnie wykonaniu dokumentacji w postaci folderu. Nasz “krakowski” zespół od litery F składał się ze mnie oraz Niny Gregier, dodatkowo, kiedy rąk do pracy potrzeba było więcej, swoją pomoc chętnie oferował zespół od litery B (tj. Tomasz Gorol i Grzegorz Kowal) za co jeszcze raz dziękujemy[niny], oczywiście nie można zapomnieć również o Helenie, która po mimo chłodnego wieczoru pozowała do sceny „ze zjawą‟.

Od początku nasz projekt był inspirowany otoczeniem. Kamienista rzeka, gęste zarośla i niepokojąco spokojna tafla wody, zdecydowały o podjęciu konwencji horroru. Naszym założeniem było zbudowanie tajemniczej i niepokojącej sceny, a litera „F” miała posłużyć za element scenografii. Cała rzeźba miała 2,8 metra wysokości, 2 metry szerokości oraz 0,7 m głębokości. Przygotowując gałęzie, nie docinaliśmy ich idealnie na wymiar, ale zostawialiśmy nieco dłuższe, co pozwoliło uzyskać niepokojącą, nieregularną i autentyczną w kontekście otoczenia formę (co fajnie wyszło na zdjęciach we mgle).

Pierwszą realizacją tego założenia było „spotkanie ze zjawą”.
W scenie tej postawiliśmy na tajemniczość i zaskoczenie, próbując wykreować nie do końca racjonalne czy też oczywiste zjawiska. Do sceny, obok litery został usypany podest z kamieni, wysoki na tyle, aby nie przeciął tafli wody. Stojąca na nim postać miała robić wrażenie jak gdyby stała lub chodziła po wodzie, wrażenie to dodatkowo wzmacnia druga osoba zanurzona po kolana w wodzie. Ciekawym i dezorientującym efektem okazały się być odpowiednio oświetlone owady latające nad rzeką.

Drugą realizacja powstała dosyć spontanicznie, a główną inspiracją były bardzo sprzyjające tego rodzaju klimatowi warunki pogodowe – tj. deszcz i mgła. W tej scenie skupiliśmy się w szczególności na uczuciu niepokoju. W naszym zamierzeniu było stworzenie wrażenia, jak gdyby zaraz miało się coś wydarzyć, wzbudzić napięcie i poczucie oczekiwania na nieuniknione. Swoją drogą ciekawe sprawa taka sesja w deszczu i lodowatej wodzie po kolana ;)

Pomimo tego, że projekt, wymagał dużo pracy, samoorganizacji i odporności na trudne warunki pogodowe, dostarczył nam naprawdę dużo frajdy. Dla mnie — osoby która jeszcze niedawno ograniczała się w projektowaniu/tworzeniu wyłącznie do komputera było to tym ciekawsze doświadczenie. Zamiast herbatki, muzyki i ciepłych kapci przed komputerem, cały przemoczony targałem badyle z lasu i kaleczyłem paluchy. Niemniej widok finalnej formy a potem również i wykonanych jej zdjęć zdjęć, okazały się być warte fatygi i pracy w deszczu, niedostatku snu a nawet upadniętego obiektywu (moja sigma 24–70 2.8 zaliczyła podłogę i nie ma się zbyt dobrze).

Na zakończenie poglądowo literki innych grup, które pomagałem fotografować.

A by Karolina Zarańska, Ola Krawczyk

B by Grzegorz Kowal, Tomasz Gorol

Zobacz więcej

Inni o projekcie

Założyłem bloga

Pierwszy wpis jest naprawdę najtrudniejszy, więc w skrócie i trochę technicznie — założyłem bloga.
Prace nad moją stroną a zarazem portfolio wleką się już dobrych kilka lat i pomimo tego, że ostatnio poczyniłem w tej materii postępy to do finalizacji projektu jeszcze sporo brakuje. Co więcej, już od jakiegoś czasu dręczy mnie brak jakiejkolwiek dokumentacji projektów jakie realizuje — na czym z resztą już się przejechałem.

Forma bloga jak na tę chwilę jeszcze niezbyt precyzyjna tak pod względem wizualnym jak merytorycznym. Nad layoutem usiałem kilka chwil modyfikując troszkę domyślny — pewnie jeszcze będzie się zmieniał, choć jego edycja do najwygodniejszych nie należy. Zdecydowanie bardziej chciałbym skupić się na regularnym dostarczaniu nowej treści z czym — znając siebie — mogę mieć problemy (puk, puk, puk w niemalowane).